Atak psów na dworcu w Kamieńsku. Dwie osoby pogryzione

W poniedziałek (24 sierpnia) na dworcu w Kamieńsku (woj. łódzkie) psy zaatakowały pracownika obiektu i kobietę. - Zwierzęta zostały przegonione z terenu dworca - mówi w rozmowie z o2.pl asp. Dariusz Kaczmarek. Trwa poszukiwanie psów i ich właściciela.

Zdjęcie poglądoweDo ataku doszło na dworcu kolejowym w Kamieńsku, zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Google Maps, Unsplash | Anna Dudkova
Rafał Strzelec

Policjanci otrzymali zgłoszenie w sprawie zdarzenia w poniedziałek (24 sierpnia) przed godziną 6.00. Dotyczyło ono dwóch psów przypominających owczarki niemieckie, które miały zachowywać się agresywnie w stosunku do osób znajdujących się na dworcu kolejowym w Kamieńsku.

Z ustaleń policjantów wynika, że psy zaatakowały najpierw mężczyznę wykonującego w tym miejscu pracę. Został on pogryziony, a następnie schronił się w samochodzie. W trakcie zdarzenia psy zaatakowały również kobietę znajdującą się na terenie dworca. Została ona także ugryziona i przewieziona do szpitala. Psy zostały przegonione z terenu dworca - przekazał w rozmowie z o2.pl asp. Dariusz Kaczmarek z KPP w Radomsku.

Według zgłaszającego psy pobiegły w kierunku pobliskiej posesji, ale policjanci ich tam nie znaleźli. Nie potwierdzono też informacji, że psy pochodziły z innej posesji, na której znaleziono dwa psy. - Z przekazanych informacji wynikało, że znajdowały się na terenie posesji i nie były zwierzętami, które zaatakowały osoby na dworcu - kontynuuje asp. Kaczmarek.

Policja weryfikuje zdobyte informacje. Zabezpieczono nagrania z monitoringu. Mundurowi z Kamieńska prowadzą dalsze czynności zmierzające do ustalenia właściciela psów oraz dokładnych okoliczności zdarzenia.

Kamieńsk. Atak psów na dworcu. Szukają świadków

Na lokalnej grupie Spotted: Radomsko pojawił się post z informacją o poszukiwaniach świadków zdarzenia. "Z uzyskanych informacji wynika, że to najprawdopodobniej nie jest pierwszy incydent z udziałem tych psów. Zwierzęta były już widywane, jak biegały samotnie bez opieki. Bardzo możliwe, że pochodzą z jednej z pobliskich posesji, domów w okolicy stacji" - czytamy w komunikacie.

"Ta dziewczyna była u nas w szpitalu w Radomsku zaopatrzona. Miała dużo szczęścia bo ktoś pomógł" - napisała jedna z komentujących pod postem.

Sekretariat Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Radomsku potwierdził w rozmowie z o2.pl, że poszkodowana kobieta została przebadana i wypisana do domu.

Wybrane dla Ciebie