Śmierć 16-latki na Mazowszu. "Oślepiające, rażące słońce"

Najpierw w 16-latkę uderzyła osobowa Skoda, a następnie najechało na nią BMW. Nastolatka nie przeżyła. Po tragedii w mazowieckim Kałuszynie głos zabrała prok. Magdalena Wieczorek, prokurator rejonowa w Mińsku Mazowieckim. Przekazała, że na razie nikt nie usłyszał zarzutów.

Dramatyczny wypadek pod Bydgoszczą.Tragedia w Kałuszynie. Prokuratura zabiera głos.
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Mateusz Domański

Do tragedii doszło krótko przed godz. 18:00. Na oznakowanym przejściu najpierw 16-latkę potrąciła osobowa Skoda, którą kierował 46-latek. Następnie na nastolatkę najechało BMW prowadzone przez 28-letnią kobietę.

Prokuratura Rejonowa w Mińsku Mazowieckim wszczęła śledztwo. Prok. Magdalena Wieczorek powiedziała "Faktowi", że zabezpieczone dowody wskazują na to, że potrącenie nie nastąpiło w wyniku nadmiernej prędkości Skody. Śledczy wiedzą już, jakie są mniej więcej uszkodzenia aut.

(...) ten, który jako pierwszy potrącił nastolatkę, ma niewielkie uszkodzenia z prawej strony — wgniecenie na zderzaku i mały pajączek na szybie, gdzie dziewczynka pewnie uderzyła głową — co wskazuje, że prędkość była niewielka. Też sami kierowcy twierdzili po wypadku, że jechali przepisowo te ok. 50 km na godz. - przekazała "Faktowi" prok. Magdalena Wieczorek, prokurator rejonowa w Mińsku Mazowieckim.

Po potrąceniu przez pierwsze auto 16-latka upadła na ziemię. - Wówczas ten samochód odbił w lewo, żeby uniknąć przejechania jej, ale samochód jadący za nim już tego nie zauważył. To była nagła sytuacja - zrelacjonowała prok. Wieczorek.

To jednak na razie wstępne ustalenia. Zweryfikuje je biegły ds. rekonstrukcji wypadków. Do tej pory nikogo nie zatrzymano i nikomu nie postawiono zarzutów. Zabezpieczono telefony kierowców, by zweryfikować, czy z nich korzystali w momencie wypadku.

"Oślepiające, rażące słońce"

Prokurator Wieczorek spostrzegła, że w chwili wypadku warunki nie były dogodne.

Było bardzo oślepiające, rażące słońce, do tego było po deszczu. Kierowcy, jak mówili, mieli wrażenie, że nic nie było widać. Dodatkowo kierowca Skody relacjonował, że jechały przed nim ciężarówki, twierdził, że nie zamierzał ich wyprzedzać, jechał spokojnie za nimi. Być może dziewczyna wyszła nagle za ciężarówką. Mężczyzna mówił, że jej nie widział po prostu - podkreśliła, cytowana przez "Fakt".
Wybrane dla Ciebie