Australijki wywiezione z obozu w Syrii. Rząd zapowiada rozliczenia
Z syryjskiego obozu Rodż, gdzie od lat przetrzymywane są rodziny bojowników tzw. Państwa Islamskiego, w poniedziałek wyjechały 34 kobiety i dzieci z australijskimi paszportami. Po kilku godzinach musiały jednak tam wrócić.
Najważniejsze informacje
- Zwolniono 34 osoby z obozu Rodż; po kilku godzinach wróciły tam z powodu braku koordynacji z lokalnymi władzami.
- Rząd Anthony’ego Albanese deklaruje brak repatriacji i zapowiada pełną surowość prawa wobec powracających.
- Z obozu Hol w ostatnich tygodniach uciekły dziesiątki tysięcy osób po zmianie kontroli nad terenem.
Australijki powiązane z Państwem Islamskim i ich dzieci, przetrzymywane w obozie Rodż niemal siedem lat, zostały w poniedziałek przekazane członkom rodzin. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, kilka godzin później kobiety wróciły jednak do ośrodka. Powodem był brak koordynacji z lokalnymi władzami. Według źródeł, na które powołuje się Reuters, ich ponowne zwolnienie ma nastąpić wkrótce.
Premier Australii Anthony Albanese ogłosił, że jego rząd nie będzie organizował repatriacji osób z syryjskich obozów dla rodzin bojowników IS. W oficjalnym komunikacie władze w Canberze podkreśliły, że każdy, kto wraca i ma potencjalne zarzuty, musi liczyć się z odpowiedzialnością karną. Wskazano, że po przylocie do Australii takie osoby "spotkają się z pełną surowością prawa". To sygnał, że ewentualne decyzje o powrotach nie oznaczają immunitetu od ścigania.
Poranne pasmo Wirtualnej Polski, wydanie 16.02
Sytuacja w Rodż to część szerszego obrazu zmian w północno-wschodniej Syrii. Na przełomie stycznia i lutego podobny obóz Hol wyludnił się, gdy kurdyjskie oddziały wycofały się, a kontrolę przejęły siły rządu syryjskiego. Przekazanie władzy nie było skoordynowane i przez kilka godzin teren pozostawał bez nadzoru. Tę lukę wykorzystano do masowych ucieczek, co znacząco skomplikowało i tak kruchy system nadzoru.
Ucieczki z obozu Hol i zaginione rodziny
W krótkim czasie obóz Hol opuściła większość z ok. 24 tys. osób. Według relacji chodzi głównie o Syryjczyków i Irakijczyków, ale także ok. 6 tys. osób z ponad 40 państw. Media w ubiegłym tygodniu opisywały m.in. przypadek Albanki, Ewy Dumani, uprowadzonej w dzieciństwie przez ojca i wywiezionej do Syrii. Udało jej się przedostać do Turcji, gdzie wystąpiła o dokumenty podróży. Tysiące kobiet i dzieci z Hol wciąż pozostaje rozproszonych po Syrii, a ich los jest nieznany.
Trzon osadzonych w Rodż i Hol tworzą rodziny bojowników IS: wdowy oraz sieroty. Wiele kobiet wyszło za mąż przed ukończeniem 18 lat lub zostało do tego zmuszonych. Według raportu ONZ z 2025 r. ok. jedna czwarta osób w Hol nie miała związków z IS i trafiła tam w wyniku dezinformacji albo uciekając przed walkami.
Trudne warunki i ryzyko radykalizacji
Organizacje humanitarne od lat alarmują o bardzo trudnych warunkach w obu ośrodkach. Wskazują na chroniczne braki wody, żywności i opieki medycznej. Z czasem obozy stały się też środowiskiem sprzyjającym radykalizacji. Komórki IS egzekwowały surowe zasady, m.in. karząc kobiety za brak zasłony na twarz, a także prowadziły nieformalne szkoły dla dzieci.
Źródło: PAP.