Jak podaje lokalny dziennik "El Faro de Ceuta", w mediach społecznościowych w Maroku nadal pojawiają się apele o zorganizowanie kolejnej masowej próby przedostania się do hiszpańskich miast autonomicznych - Ceuty i Melilli. Kolejny termin wskazywany przez organizatorów to 15 sierpnia. Według hiszpańskiej gazety marokańskie władze wzmocniły w związku z tym obecność policji w rejonie granicy.
Na razie sytuacja pozostaje spokojna. Jak powiedział dziennikarz Ahmed Biyuzan, mieszkający w położonym niedaleko Ceuty marokańskim mieście Al-Funajdik, w ostatnich dniach nie odnotowano napływu nowych osób próbujących nielegalnie przedostać się do Hiszpanii. Ruch przez granicę odbywa się normalnie.
Podobne informacje przekazał Azuz Bulegdur, działacz praw człowieka z Nadoru, leżącego w pobliżu Melilli. Według niego sytuacja po marokańskiej stronie granicy jest "normalna", choć policja pozostaje w dużej liczbie.
Jednocześnie marokańskie służby zatrzymują osoby próbujące dotrzeć do Ceuty. Według hiszpańskiej agencji EFE w ostatnich dniach zatrzymywano m.in. nieletnich zmierzających w stronę hiszpańskiego miasta.
"El Faro de Ceuta" zwraca uwagę na dane dotyczące wcześniejszych prób masowego przekroczenia granicy. Marokańskie Stowarzyszenie Praw Człowieka (AMDH) twierdzi, że w wyniku tych wydarzeń zginęło 141 osób, a 111 zostało zatrzymanych. Marokańskie władze podały natomiast znacznie niższą liczbę - 14 ofiar śmiertelnych na terytorium kraju.
AMDH skrytykowało politykę migracyjną Maroka, zarzucając władzom, że traktują migrację przede wszystkim jako problem bezpieczeństwa. Organizacja określiła Maroko mianem "żandarma Europy" i wezwała do przeprowadzenia niezależnego śledztwa w sprawie ostatniego szturmu na granicę z Hiszpanią, jaki miał miejsce pod koniec lipca.
Napięcia w sprawie migrantów w Maroku
Kwestia migracji staje się również elementem wewnętrznej walki politycznej przed wyborami parlamentarnym w Maroku. Jak analizuje "El Faro de Ceuta", Said Akdad z opozycyjnej Partii Postępu i Socjalizmu uznał ostatnie wydarzenia za "spektakularną porażkę obecnego rządu" w obliczu kryzysów społecznych i gospodarczych.
Według Akdada jednym z głównych problemów jest nierówny podział bogactwa. W Maroku 2,9 mln osób w wieku od 15 do 29 lat nie uczy się i nie pracuje. Polityk określił sytuację młodych jako "sygnał alarmowy", wskazując, że tysiące z nich są gotowe ryzykować życie w poszukiwaniu lepszej przyszłości.
Rządzące Narodowe Zgromadzenie Niezależnych (RNI) odrzuca jednak próby politycznego wykorzystywania wydarzeń w Ceucie. Partia przyznała jednocześnie, że kryzys migracyjny powinien stać się punktem zwrotnym w polityce wobec młodzieży.