O tej historii głośno było w mediach. 7 lipca w zachodniopomorskich lasach zauważono pumę. Natknął się na nią - w okolicy Karsinki i Rekowa - myśliwy, który nagrał zwierzę z bardzo bliskiej odległości.
Urząd Miejski w Polanowie ostrzegał, że do czasu odwołania mieszkańcy powinni zrezygnować z wejść do okolicznych lasów.
Ostatecznie dzikie zwierzę zostało złapane w okolicach Karsinki. Po odłowieniu trafiło do ogrodu zoologicznego w Poznaniu - na czas kwarantanny. W poście zamieszczonym 21 lipca zoo podzieliło się nowymi informacjami dotyczącymi pumy.
Potwierdzamy, że puma, która przyjechała do poznańskiego Zoo to samica. Szacujemy jej wiek na około 6-7 miesięcy - czytamy w facebookowym wpisie.
Jak dodano, puma "powoli zaznajamia się z pomieszczeniami kwarantannowymi".
Wiemy o tym dzięki obserwacjom z monitoringu; w obecności opiekunów minimalizuje bowiem aktywność. Staramy się jej dodatkowo nie stresować. Z apetytem zjada podawane jej mięso - to z pewnością dobry objaw - relacjonuje poznańskie zoo.
Opublikowano też zdjęcie pumy.
Puma w lesie. Skąd się tam wzięła?
Nadal nie wiadomo, skąd puma wzięła się w zachodniopomorskich lasach. Z całą pewnością - to nie jest jej naturalne środowisko bytowania. Według RMF FM, zachowanie zwierzęcia wskazywało, że miało ono już wcześniej kontakt z człowiekiem.
Ze wstępnych badań wynika, że zwierzę to musiało wcześniej przebywać w towarzystwie ludzi - przekazał RMF FM Remigiusz Koziński, kierownik zoo w Poznaniu.
Po zakończeniu kwarantanny zwierzę zostanie przewiezione do miejsca, które specjalizuje się w opiece nad tego typu drapieżnikami.