Ciało Sary Sharif znaleziono w domu w Woking 10 sierpnia 2023 r. Dziewczynka miała ponad 100 obrażeń na ciele. Została pobita kijem do krykieta, metalowym prętem i wałkiem do ciasta, uduszona aż do złamania karku, przypalona żelazkiem i pogryziona. Była wiązana, a na jej głowę za pomocą taśmy klejącej nałożono plastikową torbę.
W grudniu 2024 r. ojciec dziecka, Urfan Sharif, oraz macocha Beinash Batool usłyszeli wyroki dożywocia. Sąd ustalił minimalne kary odpowiednio 40 lat dla Sharifa i 33 lata dla Batool. Wuj Sary, Faisal Malik, został uznany winnym spowodowania lub umożliwienia śmierci dziecka i skazany na 16 lat więzienia.
Po śmierci dziewczynki jej 43-letni ojciec miał uciec do Pakistanu razem z Batool, a następnie zadzwonić pod numer alarmowy 999 i przyznać się do zabójstwa. Ostatecznie został zatrzymany i ekstradowany do Wielkiej Brytanii, gdzie odpowiadał przed sądem Old Bailey. Sara była córką Urfana i Polki. Mimo wielokrotnych prób, 10-latka nie została przekazana na wychowanie matce.
Śmierć 10-latki. Macocha chciała ponownego procesu
W poniedziałek w sądzie odbyło się posiedzenie przygotowawcze przed postępowaniem mającym wyjaśnić okoliczności śmierci Sary Sharif. Batool chce, aby sprawę rozpatrywała "lokalna i zróżnicowana ława przysięgłych" - podaje "Daily Mail". Batool i Sharif uczestniczyli w rozprawie za pośrednictwem łącza wideo z więzienia.
Jej pełnomocnik, Anton van Dellen, przekonywał, że są ku temu uzasadnione podstawy. Wskazał m.in. na wątek pojawiający się wcześniej w dokumentach dotyczących ochrony dziecka – pytanie, czy obawa przed zarzutami o rasizm mogła wpływać na sposób, w jaki służby reagowały na sygnały o zagrożeniu dla bezpieczeństwa Sary.
Senior koroner Richard Travers zapowiedział, że kwestia powołania ławy przysięgłych zostanie ponownie omówiona podczas kolejnego posiedzenia przygotowawczego. Jednocześnie podkreślił, że postępowanie nie ma na celu ponownego rozstrzygania o winie skazanych, lecz ustalenie okoliczności śmierci dziewczynki.
Te postępowania nie będą ponownym procesem, rozumie to pani? Nie zamierzamy podważać żadnych ustaleń sądu karnego - powiedział Richard Travers, cytowany przez Daily Mail.
Właściwa rozprawa w tej sprawie ma ruszyć w kwietniu przyszłego roku. W materiałach nie brakuje informacji, jakoby sąsiedzi nie interweniowali w sprawie krzywdy Sary. Mieli słyszeć krzyki, ale nie reagowali, bo bali się, że będą uznani za rasistów. Ponadto opiekunka odwiedzająca rodzinę nie widziała obrażeń na ciele Sary. Widziała, że jako jedyna chodzi w hidżabie, ale nie drążyła tematu. To między innymi te rzeczy będzie sprawdzał sąd.