Ojciec z dziećmi wszedł do morza. Ratownik grzmi. "Przyszli klienci"

W sieci pojawiło się nagranie znad Morza Bałtyckiego. Widać na nim dwójkę dzieci, które weszły do wody. - Zapytałem pana, czy ma opracowaną taktykę za którym dzieckiem skoczy najpierw - napisał dyrektor Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa, Sebastian Kluska.

Nagranie z bawiącym się dziećmi w Bałtyku.Nagranie z bawiącym się dziećmi w Bałtyku.
Źródło zdjęć: © X
Mateusz Kaluga

Nad Bałtykiem Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia na środę przed bardzo silnym wiatrem. Pogoda 8 lipca była bardzo niespokojna. Średnia prędkość nad morzem wynosiła 55 km/h, w porywach nawet 100 km/h.

Z tego względu w wielu nadmorskich miastach pojawiły się czerwone flagi oznaczające zakaz kąpieli. Bardzo silny wiatr powodował duże fale, które mogły szybko pozbawić kontroli człowieka w wodzie. Niestety, nie każdy uszanował ostrzeżenia ratowników.

Dyrektor Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa, Sebastian Kluska na portalu X, opublikował krótkie wideo z dwójką dzieci i ich ojcem nagrywającym moczenie nóg na brzegu Bałtyku. - Zapytałem pana, czy ma opracowaną taktykę, za którym dzieckiem skoczy najpierw - napisał.

Po chwili wyjaśnił, że filmik "był eksperymentem socjalnym pokazującym zacofanie edukacyjne w naszym społeczeństwie i ignorancję podstawowych zasad bezpieczeństwa". Jak przekonuje, pod filmikiem pojawiły się komentarze jego "przyszłych klientów".

Większość Januszy parawaningu plażowego. Wiedza eksperta sprowadzona do poziomu debila i internetowego trolla. Tak więc do zobaczenia na plażach nadmorskich. Tzn. nie każdy będzie mnie widział, bo martwy w worku to mało widzi. Pozdro - grzmi Sebastian Kluska.

Tylko w czerwcu w Polsce doszło do 65 utonięć. Najtragiczniejszy był 28 czerwca, gdy z wody wyłowiono 18 martwych osób. W pierwszym tygodniu lipca doszło dziewięciu utonięć, z czego 2 lipca do czterech.

Wybrane dla Ciebie