Była w płonącym barze. "To nienaturalne, że ojciec traci córkę"
16-letnia Chiara Costanzo była jedną z ofiar tragicznego pożaru w szwajcarskim barze. Głos w mediach zabrał jej ojciec. - Otrzymałem telefon, który nigdy nie powinien do ojca dotrzeć - przyznał Andrea Costanzo w rozmowie z "Corriere della Sera".
Chiara Constanzo na co dzień mieszkała w Mediolanie. Sylwestra spędzała z przyjaciółkami w Szwajcarii. Jej grupa przyszła do baru "Le Constellation" w miejscowości Crans-Montana. To tam w nocy 1 stycznia wybuchł pożar. Ogień, którego źródłem były sztuczne ognie zamieszczone w butelkach po szampanie, objął sufit i ścianki z pianek. Pożar rozprzestrzenił się niezwykle szybko. Ludzie uciekali w panice, jednak nie wszystkim udało się uratować. Zginęło około 40 osób, kolejnych 120 zostało rannych. Wśród ofiar jest Chiara.
Właśnie otrzymałem telefon, który nigdy nie powinien do ojca dotrzeć. Ogłuszający, niewyobrażalny ból. Moja ukochana Chiara już nie żyje - powiedział ojciec 16-latki, Andrea Constanzo w rozmowie z "Corriere della Sera". - Pomimo upływu godzin, które dawały nadzieję, do samego końca wierzyliśmy, że Chiara znajduje się wśród rannych hospitalizowanych, ale jeszcze nie zidentyfikowanych. Potem, bez ostrzeżenia, świat wali się na ciebie. Nigdy nie jesteś gotowy. Nie można być. To nienaturalne, że ojciec traci córkę - dodał mężczyzna.
Jak przekazał w rozmowie z włoskim dziennikiem, wraz z mamą Chiary udali się na identyfikację ciał. To niezwykle trudne doświadczenie dla rodzin ofiar, bowiem młodzi ludzie ginęli w ogniu. Władze przekazały rodzinom, że prace prowadzi szwajcarsko-włosko-izraelska grupa zadaniowa zajmująca się badaniem DNA ciał, aby jak najszybciej ustalić tożsamość zmarłych. Ojciec 16-latki mówi, że to ślepy los sprawił, że jego córka znalazła się akurat lokalu w Crans-Monatanie.
Wybrały Le Constellation przypadkowo, w innych miejscach nie było miejsca. Poszła tam z przyjaciółmi, którzy bardzo ją lubili, także za jej poczucie humoru i autoironię - mówi Andrea.
Wspomina, że jego córka była ciekawa świata, poważna jak na swój wiek, doskonale uczyła się w szkole. - Chciała się bawić jak rówieśnicy, często się uśmiechała. (...) Była pogodna, z poczuciem humoru i pełna zainteresowań oraz wartości - mówi ojciec zmarłej.
Jak podała Polska Agencja Prasowa, wśród 113 zidentyfikowanych rannych osób jest 71 obywateli Szwajcarii, 14 Francuzów, 11 Włochów, czterech Serbów, Bośniak, Polak, Portugalczyk, Belg i Luksemburczyk. Obecnie trwa ustalanie szczegółowych okoliczności pożaru. Wobec pary Francuzów, która prowadzi lokal Le Constellation, wszczęto śledztwo - są podejrzani o nieumyślne spowodowanie śmierci i uszczerbku na zdrowiu oraz pożaru w wyniku zaniedbań. W okolicy baru, gdzie doszło do tragedii, płoną znicze. Ludzie chcą oddać hołd tragicznie zmarłym ofiarom pożaru.