Chcą obalić Putina? Dotarli do notatek wywiadu
Portal "Ważnyje Istorii" opublikował informacje dotyczące potencjalnego spisku przeciwko Władimirowi Putinowi. Rosyjski serwis powołuje się na informacje jednego z wywiadów państwa będącego członkiem UE. Ze względu na zagrożenie wprowadzono dodatkowe środki bezpieczeństwa, aby chronić rosyjskiego dyktatora.
Serwis "Ważnyje Istorii" informuje o rosnących obawach Władimira Putina dotyczących potencjalnego przewrotu na szczycie władzy. Rosyjski serwis powołuje się na raport wywiadu jednego z państw Unii Europejskiej. "Dokument został przekazany przez źródło związane ze służbą, która go sporządziła" - informuje rosyjski portal.
Jak czytamy, obawy Putina o zamach stanu zaczęły rosnąć od marca 2026 roku. "W szczególności obawia się on wykorzystania dronów do potencjalnego zamachu ze strony przedstawicieli rosyjskiej elity politycznej" - czytamy w serwisie "Ważnyje Istorii".
Putin obawia się zamachu. Tak go chronią
W związku z tym zaostrzone zostały środki bezpieczeństwa wokół prezydenta Rosji. "Ważnyje Istorii" wymieniają m.in. dwuetapową kontrolę podczas odwiedzin u Putina, w tym osobiste przeszukanie przez funkcjonariuszy FSO (Federalna Służba Ochrony Federacji Rosyjskiej), ograniczenie liczby wizyt czy częstsze pobyty Putina w zmodernizowanych bunkrach w Kraju Krasnodarskim. Według raportu prezydent Rosji przestał jeździć do rezydencji nad jeziorem Wałdaj w obwodzie nowogrodzkim i ukrywa się nawet tygodniami we wspomnianych bunkrach.
Wśród środków ostrożności pojawiły się także ograniczenia liczby wizyt prezydenta FR w obiektach infrastruktury wojskowej czy też zakaz używania telefonów komórkowych przez osoby, które pracują blisko Putina. Tym ostatnim (m.in. kucharzom) zakazano także korzystania z transportu publicznego.
Portal "Ważnyje Istorii" podaje, że źródłem potencjalnego spisku wobec Putina może być Siergiej Szojgu, były minister obrony, a od maja 2024 roku sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej.
"Aresztowanie jego byłego pierwszego zastępcy, Rusłana Calikowa, 5 marca 2026 roku uznawane jest za naruszenie nieformalnych gwarancji bezpieczeństwa dla elit, co osłabia pozycję Szojgu i zwiększa ryzyko, że sam może zostać objęty postępowaniem karnym" - twierdzi rosyjski portal.
Spór w Rosji
Według doniesień wywiadu zaostrza się również spór wśród przedstawicieli służb siłowych. Podczas spotkania z Putinem w bardzo wąskim gronie szef Sztabu Generalnego Walerij Gierasimow ostro krytykował służby specjalne za niedociągnięcia systemu bezpieczeństwa ujawnione m.in. po zlikwidowaniu generała Fanila Sarwarowa w grudniu 2025 roku. Z kolei dyrektor Federalnej Służby Bezpieczeństwa Aleksandr Bortnikow krytykował resort obrony za brak wyspecjalizowanej jednostki ochrony najwyższych dowódców. Wiktor Zołotow, szef Rosgwardii, oznajmił wówczas, że jego zasoby nie mogą być wykorzystywane do ochrony oficerów Ministerstwa Obrony. "Na zakończenie napiętego spotkania Putin wezwał do spokoju i polecił uczestnikom przedstawić w ciągu tygodnia propozycje rozwiązań" - informuje rosyjski serwis.
Spotkanie miało skutkować rozszerzeniem listy osób objętych wzmocnioną ochroną. Postanowiono dopisać nazwiska kolejnych wysokich rangą generałów. Wśród nich są m.in. zastępcy Gierasimowa, czyli Nikołaj Bogdanowski czy Siergiej Istrakow, a także niezwykle doświadczony generał Aleksiej Kim, zastępca dowódcy Połączonego Zgrupowania Sił w strefie "operacji specjalnej" w Ukrainie.
"Ważnyje Istorii" wskazują, że część doniesień z raportu znajduje potwierdzenie w niezależnych źródłach. "Kilka źródeł potwierdza również rosnące obawy Putina przed spiskiem lub przewrotem. Wskazują na to nie tylko zaostrzone środki bezpieczeństwa, ale też pośrednie sygnały - np. trudniejszy dostęp do zgód na podsłuchy, ponieważ sprzęt skierowano do monitorowania struktur władzy" - podaje rosyjski portal.
Warto zwrócić uwagę, że informacje te pojawiają się na kilka dni przed paradą 9 maja, podczas której nie będzie prezentacji sprzętu wojskowego. Wcześniej wydarzenie odbywało się m.in. z udziałem czołgów czy rakiet. Rosyjski MON tłumaczy decyzję "sytuacją operacyjną".