Były prezydent USA Bill Clinton mówił o kulisach działań wobec lidera Al-Kaidy w wywiadzie radiowym dla WABC, cytowanym przez NYPost. Jak relacjonował, dał CIA zgodę na próbę zatrzymania lub zabicia Osamy bin Ladena, ale agencja ostatecznie wycofała się z planu tuż przed jego realizacją.
Upoważniłem CIA, żeby spróbowała go wyeliminować – mówił Clinton na antenie WABC.
Dodał, że preferowałby schwytanie bin Ladena żywego, jednak najważniejsze było powstrzymanie go. Clinton opisywał, że decyzja o porzuceniu planu zapadła na finiszu przygotowań. Według niego CIA uznała, że w razie niepowodzenia mogłoby dojść do śmierci wielu osób postronnych. Były prezydent przekonywał, że nie kwestionował oceny ryzyka przedstawionej przez służby, ale po latach wraca do przekonania, że operacja mogła się udać.
W tej samej rozmowie Clinton przyznał, że w tamtym czasie to właśnie bin Laden był dla niego najpoważniejszym zagrożeniem. Mówił też, że żałuje, iż nie podjęto jeszcze intensywniejszych działań, bo – jak oceniał – przywódca Al-Kaidy miał zarówno środki finansowe, jak i możliwości organizacyjne, by doprowadzić do ataku – opisuje "NY Post".
Były prezydent wrócił również do dnia zamachów na World Trade Center. Opowiadał, że przebywał wtedy w Australii, a Hillary Clinton była w Waszyngtonie. Największy niepokój dotyczył ich córki, która miała znajdować się na Dolnym Manhattanie w Nowym Jorku. Jak relacjonował, przez pewien czas nie mogli się z nią skontaktować.
Clinton mówił, że kiedy w telewizji zobaczył uderzenie drugiego samolotu, natychmiast uznał, że za atakiem stoi bin Laden.
Zapytany, czy Nowy Jork może znów stać się celem ataku terrorystycznego, ocenił, że taki scenariusz jest możliwy i wymaga stałej czujności oraz gromadzenia maksymalnej ilości informacji wywiadowczych. Jednocześnie podkreślał, że Stany Zjednoczone są dziś lepiej przygotowane na zagrożenia tego typu niż przed 11 września.