Mieszkanka Tambowa na początku września spędzała czas w kompleksie saun Faraon z grupą znajomych. Jak relacjonują jej bliscy, na miejscu lokalny chiropraktyk zaproponował jej masaż. Przyjaciele kobiety przekonują, że mężczyzna nie miał wykształcenia medycznego.
Po zakończeniu sesji Ludmiła miała powiedzieć, że nie jest w stanie wstać ze stołu. Znajomi opisują też mrowienie w dłoniach i niewyraźne widzenie. Następnego dnia kobieta zapadła w śpiączkę – podaje kanał SHOT.
Na miejsce wezwano lekarzy, a kobietę przewieziono na oddział intensywnej terapii. Zdiagnozowano u niej zawał mózgu, czyli udar niedokrwienny. Według przekazu znajomych nadal przebywa na OIOM-ie i zmaga się z paraliżem prawej strony ciała.
Przyjaciele podkreślają, że Ludmiła prowadziła zdrowy tryb życia i wcześniej nie miała problemów zdrowotnych. Twierdzą też, że po incydencie przedstawiciele łaźni przestali odpowiadać na kontakt.
Kanał Baza na Telegramie dodaje, że kierownictwo obiektu nie zgadza się z wersją przedstawianą przez znajomych kobiety. Według niego masaż nie miał miejsca, a pogorszenie stanu zdrowia klientki miało wynikać z wysokiej gorączki.
Z kolei przyjaciel sparaliżowanej kobiety uważa, że za śpiączkę odpowiada 55-letni masażysta zatrudniony w placówce, który miał próbować "nastawić" jej kręgosłup. Jak podaje Baza, mężczyzna ma identyfikować się jako poganin, uczestniczyć w spotkaniach tematycznych, nosić starosłowiańskie stroje i publikować w mediach społecznościowych materiały poświęcone panteonowi starosłowiańskich bogów.