Najważniejsze informacje
- Zakaz opuszczenia Chin może objąć osoby podejrzewane o naruszenie zasad transferu technologii.
- Służby nie muszą przekazywać obywatelowi decyzji ani przedstawiać jej uzasadnienia.
- Eksperci ostrzegają przed powrotem do administracyjnego zatwierdzania podróży.
Jak podaje PAP, nowe regulacje formalizują ograniczenia stosowane wcześniej wobec urzędników, członków Komunistycznej Partii Chin oraz zatrudnionych w przedsiębiorstwach państwowych. Teraz podobne mechanizmy mogą dotyczyć specjalistów z prywatnego sektora, jeśli pracują w obszarach uznanych za wrażliwe.
Podstawą zatrzymania obywatela w kraju może być podejrzenie złamania przepisów o kontroli eksportu lub przekazywaniu technologii. Wystarczy, że władze uznają dane działanie za potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa przemysłowego albo technologicznego Chin. Przepisy nie nakładają obowiązku wcześniejszego ostrzeżenia.
WIDEOCzego boją się Chiny? Uderzyły w polską spółkę
Dodatkowe zadania otrzymały biura pośredniczące w sprawach wizowych. Muszą zgłaszać próby wyjazdu podejmowane przez urzędników państwowych i wojskowych. Za niedopełnienie tego obowiązku grożą kary finansowe, co zwiększa kontrolę już na etapie przygotowywania dokumentów podróżnych.
Paszporty pod kontrolą pracodawców
Definicja funkcjonariusza publicznego obejmuje również pracowników państwowych uczelni, instytutów badawczych i szpitali. W połączeniu z obowiązkiem przechowywania paszportów przez pracodawców oznacza to powrót do systemu, w którym zagraniczny wyjazd wymaga administracyjnej akceptacji.
Analitycy wskazują też na efekt mrożący. Perspektywa odmowy lub nieujawnionego zakazu może zniechęcać inżynierów i badaczy do planowania podróży. Prof. Henry Gao z Singapore Management University porównał ten kierunek do ery Mao, gdy zagraniczne wyjazdy praktycznie nie występowały.
Skutkiem tego może być stopniowy powrót do modelu sprzed lat 90., w którym podróże międzynarodowe traktowane są mniej jako prawo jednostki, a bardziej jako przywilej podlegający zatwierdzeniu przez organy administracyjne – ocenił prof. Gao, cytowany przez "Financial Times".