W czwartek (16 lipca) ogłoszony został wyrok w głośnej sprawie Łukasza Żaka. Był on oskarżony o prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu, złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów i doprowadzenie do śmiertelnego wypadku we wrześniu 2024 roku. Według ustaleń śledczych miał pędzić ulicami Warszawy z prędkością około 226 km/h, po czym uciekł z miejsca zdarzenia i został zatrzymany dopiero w Niemczech. W wypadku zginął 37-letni mężczyzna, a jego żona oraz dwoje dzieci odnieśli poważne obrażenia.
Łukasz Żak został skazany na 20 lat więzienia. O warunkowe wyjście na wolność będzie mógł się ubiegać po 15 latach. Dodatkowo sąd nałożył na skazanego 29-latka dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Łukasz Żak ma również obowiązek zapłacić po 300 tys. zł zadośćuczynienia ofiarom wypadku.
Żak wyjdzie po 20 latach. Czemu nie dożywocie? Głos prokuratury
Co teraz może czekać Żaka? Głos na ten temat w rozmowie z "Faktem" zabrał Marcin, twórca podcastu "Mr. Nemezis". Jest on politologiem i byłym menedżerem sprzedaży w dużych firmach. Nałóg alkoholowy przekreślił jego karierę. Tłumaczył, że przez własną głupotę "rozwalił auto na drzewie pod wpływem alkoholu". Później trafił do zakładu karnego na pięć miesięcy. Dzięki temu zrozumiał, jakie mechanizmy tam funkcjonują.
Teraz spostrzega, że więźniowie mają dostęp do informacji i telewizorów w celach. Gdy tylko transportowana jest "medialna" osoba, informację w tej sprawie przekazują m.in. więźniowie odpowiedzialni za roznoszenie posiłków.
Razem z jedzeniem roznoszą też plotki, newsy. Jak się otwierają drzwi od celi, to praktycznie wszyscy już wiedzą - przekazał Marcin.
"Krzyczą i wrzeszczą z cel"
Nowo przybyli - według niego - stykają się z pewną formą agresji tłumu. - Robią tak zwane przywitanie na lipach, czyli krzyczą i wrzeszczą z cel, co im ślina na język przyniesie - kontynuował.
Autor podcastu przewiduje, że Żak prawdopodobnie nie trafi na standardowy oddział. Dla bezpieczeństwa może otrzymać status tzw. więźnia medialnego, co oznacza oddzielenie go od innych.
Rozmówca tabloidu wyjaśnił, że tacy skazani jak Żak kierowani są do miejsc, w których "osadzeni wymagający dodatkowej ochrony, są to na przykład pedofile, gwałciciele czy inni, którzy przypuszczalnie mogliby się spotkać z agresją ze strony współosadzonych".
Będą go zapewne traktować tak samo jak każdego innego - podsumował Marcin.