Deportacje górali z USA. "Staramy się nie rzucać w oczy"
Liczba deportowanych Polaków w USA szybko rośnie. "Tygodnik Podhalański" rozmawiał z góralami, którzy wiele lat temu wyjechali do Stanów Zjednoczonych. Polacy przyznają, że w obecnej sytuacji unikają lotnisk i "starają się nie rzucać w oczy".
Najważniejsze informacje
- Liczba wydalonych Polaków wzrosła w dwa lata prawie dwukrotnie.
- Polonia w USA żyje w strachu, unika lotnisk i zgromadzeń.
- Deportacje dotykają także długoletnich mieszkańców USA.
Narastający strach Polonii
Polacy mieszkający w Stanach Zjednoczonych borykają się z narastającym strachem o przyszłość. Jak podaje "Tygodnik Podhalański" powołując się na słowa Teofila Bartoszewskiego, wiceministra spraw zagranicznych, liczba polskich obywateli zmuszonych do opuszczenia kraju wzrosła z 68 w 2024 r. do 130 w 2026 r.
Wielu z nich, pomimo wieloletniego pobytu, nie uzyskało legalizacji pobytu. Pani Stanisława z góralskiej społeczności, wyznaje:
Bardzo się boimy. Ja od lat pracuję tu na domkach i nigdy nie miałam czasu, by postarać się o legalny pobyt. Wiza skończyła mi się już nawet nie pamiętam kiedy. Mąż ma podobną sytuację. Nie dziwcie się, ale odkąd to szaleństwo się tu zaczęło, żyjemy w strachu. A przecież mamy tu z dziećmi i wnukami całe życie. Nawet nie mielibyśmy gdzie i do kogo wrócić - podkreśla w rozmowie z "Tygodnikiem Podhalańskim".
Polonia podzielona ws. Trumpa - zdecyduje stanowisko wobec Rosji
Kobieta podkreśla, że unika lotnisk i zgromadzeń, żyjąc w niepewności.
Staramy się nie rzucać w oczy. Już tak często nie chodzimy do Domu Podhalan - przyznaje pani Stanisława, cyt. przez "TP".
Wzmożone kontrole prowadzone przez urzędników Celno-Imigracyjnych (ICE) zwiększają obawę wśród Polonii. Przykładem dramatycznej sytuacji jest rodzina Wojdanów, której historia poruszyła polska społeczność mieszkającą w Chicago. Mariusz Wojdan zdecydował się na dobrowolną deportację, pozostawiając żonę z dwójką nieuleczalnie chorych dzieci w Chicago.
Deportacje wynikają z polityki imigracyjnej zapoczątkowanej przez poprzednią administrację USA. Tysiące obcokrajowców, w tym setki Polaków, zostało zobligowanych do powrotu bez prawa pobytu.
Mimo kontrowersji wobec surowej egzekucji przepisów, niektórzy Polacy, jak pani Zofia z Chicago, podkreślają potrzebę uregulowania statusu przez resztę społeczności. - Osoby, które dziś żyją w strachu, trochę same są sobie winne. Zaniedbały swój status, mimo że przez lata były możliwości, by go uregulować. Z nielegalnym pobytem trzeba było coś zrobić. - mówi w rozmowie z "TP".
Inicjatywy wspierające imigrantów
Pomimo niepokojącej atmosfery społeczność Polaków w Chicago stara się wspierać nawzajem. Wprowadzono aplikacje wskazujące na obecność patroli ICE, co pozwala uniknąć kontroli i deportacji. Jak zauważa Maciej Baran z Wietrznego Radia, mobilizacja stała się koniecznością. "To forma ostrzegania się nawzajem przed polowaniem na imigrantów" - tłumaczy.
Pomimo poparcia dla surowej polityki wobec przestępców, Ania Góral z Czarnego Dunajca zauważa potrzebę zmian przepisów. Podkreśla, że ciężko pracujący imigranci zasługują na inne traktowanie, jednocześnie wskazując na zaniedbania wielu osób, które nie podjęły kroków w celu legalizacji swojego statusu.