Sebastian M. złożył skargę. Chodzi o warunki w areszcie
Sebastian M. napisał skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie warunków w areszcie - podaje "Fakt". Mężczyzna jest oskarżony o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina.
Sebastian M. jest oskarżonym o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1, do którego doszło we wrześniu 2023 r. koło Piotrkowa Trybunalskiego. Auto marki BMW, którym kierował 35-latek, uderzyło w osobową Kię, którą jechało małżeństwo z dzieckiem. Drugie z aut wjechało w bariery energochłonne i stanęło w płomieniach. Troje pasażerów, w tym 4-letnie dziecko, nie przeżyło.
Sebastian M. uciekł do Dubaju, jednak w maju 2025 r. został ekstradowany do Polski. Obecnie przebywa w areszcie. Przed sądem toczy się proces w sprawie wypadku. Oskarżonemu grozi do 8 lat więzienia.
Sebastian M. skarży się na warunki w areszcie
Jak podaje "Fakt", Sebastian M. złożył skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich, o czym poinformowano podczas rozprawy 22 maja. Nie wiadomo było jednak, czego ona dotyczyła. Teraz dziennik ujawnia, że chodzi m.in. o warunki w areszcie.
Oskarżony przebywa obecnie w izolatce aresztu śledczego w Piotrkowie Trybunalskim. To pokłosie wiadomości, którą otrzymała adwokat Sebastiana M. Mec. Katarzyna Hebda otrzymała wiadomość SMS, że jej klienta powieszono. Dlatego na czas trwania procesu dla bezpieczeństwa 35-latka przeniesiono go do izolatki. Sebastianowi M. jednak to nie odpowiada.
Jak informuje "Fakt", oskarżony napisał notatkę do sądu, w której skarży się na "kiepskie wyżywienie, które ma się składać głównie z chleba, margaryny i herbaty". Twierdzi również, że nie ma dostępu do książek.
"Narzeka na brak jakichkolwiek zajęć rekreacyjno-sportowych, kulturalno-oświatowych czy wychowania fizycznego. Prysznic, jak wspomina, jest kilkuminutowy i tylko dwa razy w tygodniu, a w dodatku ma nie być ciepłej wody. Lampy jarzeniowe w celach są o niebieskiej barwie, przez co, jego zdaniem, powodują ból oczu i głowy" - wylicza dziennik.
Sebastianowi M. brakuje także dziennego światła w celi. W piśmie miał też wskazać, że okna w pomieszczeniu są "zabezpieczone podwójną kratą i nieprzewiewną pleksą". Według 35-latka ogrzewanie w celi jest wyłączane po godz. 20 i ponownie włączane około godz. 5 rano. "Jego zdaniem, aby wytrzymać, trzeba byłoby spać w kurtce, czapce i rękawiczkach. Oskarżony ma jednak tylko jedną bluzę i jak twierdzi, drugiej na zmianę miał nie otrzymać" - donosi "Fakt". M. twierdzi również, że kontakt z sądem jest mu utrudniany, bowiem w kantynie zabrakło znaczków, kiedy chciał wysłać pismo.
"Fakt" podaje, że biuro RPO interweniowało w sprawie Sebastiana M., ale szczegółów nie ujawniono. Z kolei rzeczniczka Służby Więziennej Arleta Pęconek wyjaśniła, że sprawa była analizowana przez administrację więzienia.
Dyrektor aresztu śledczego przekazał do Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim stanowisko odnoszące się do treści skargi. W przesłanej odpowiedzi szczegółowo opisano warunki w jakich przebywa osadzony i że są one zgodne z normami regulaminu organizacyjno-porządkowego wykonania tymczasowego aresztowania oraz porządku wewnętrznego jednostki - przekazała rzeczniczka SW.
"Fakt" zwrócił też uwagę, że Sebastian M. podczas ostatniej rozprawy nie miał na nogach łańcuchów. W artykule wyjaśniono, że to dowódca konwoju decyduje o zastosowaniu kajdanek zespolonych. Nie wiadomo, czy ich brak w przypadku M. to efekt interwencji RPO. Policja nie odniosła się do tej kwestii.