Na samozbiorach byli cały dzień. Maria ujawnia, ile zebrali

Pani Maria od dwóch lat organizuje samozbiory truskawek. Właśnie wystartowała kolejna akcja. Kobieta nie ukrywa, że zdarzało się już, że ludzie... zbierali owoce przez cały dzień. - Na koniec zapakowali truskawkami cały bagażnik samochodu - ujawnia plantatorka z Dolnego Śląska w rozmowie z o2.pl.

Pani Maria opowiedziała nam o kulisach samozbiorów.Pani Maria opowiedziała nam o kulisach samozbiorów.
Źródło zdjęć: © Facebook | Samozbiory u Marii
Mateusz Domański

Samozbiory truskawek cieszą się w naszym kraju coraz większą popularnością. 2 czerwca (wtorek) kolejna taka akcja wystartowała u pani Marii z miejscowości Ozorowice (woj. dolnośląskie). Plantatorka nie ukrywa, że zainteresowanie jest duże.

Samozbiory organizuję od dwóch lat - zaczęłam w 2024 roku. Od samego początku cieszą się one bardzo dużym zainteresowaniem. To chwytliwy temat, a nagrania o akcjach błyskawicznie zbierają polubienia i są licznie udostępniane. W ten sposób informacja dociera do wielu ludzi. Chętnych przyjeżdża całkiem sporo. 2 czerwca (wtorek) odwiedziło nas około 40 osób. Jak na pierwszy dzień i to w dodatku popołudniu, to niezły wynik. Działamy w takim systemie, że po rozpoczęciu sezonu przez około trzy tygodnie, a czasem nawet i przez miesiąc, regularnie zapraszamy ludzi na nasze pola. W tym roku temat dopiero się rozkręca - podkreśla w rozmowie z o2.pl.

Ile truskawek ludzie wynoszą z jej pól? - To wygląda bardzo różnie. Wszystko zależy od tego, czy ktoś przyjeżdża z całą rodziną, czy sam, oraz czy zbiera truskawki na bieżące potrzeby, czy na przetwory - tłumaczy.

I od razu wspomina ciekawą historię. - Pamiętam, że w pierwszym roku mojej działalności przyjechali do nas pan i pani, którzy spędzili na polu cały dzień. Na koniec zapakowali truskawkami cały bagażnik samochodu. To są jednak wyjątkowe sytuacje - czasami po prostu zdarzają się tacy, którzy zbierają na "słoiki". Przyjeżdżają też ludzie z dziećmi, by np. pokazać im, jak wygląda zbieranie truskawek. Są też tacy, którzy kiedyś zbierali truskawki i chcą wrócić do tego z sentymentu. Nie brakuje takich, którzy traktują to jako formę atrakcji. Ludzie są żądni kontaktu z naturą - dodaje.

8 zł za kilogram truakawek. "Po prostu by zgniły"

Pani Maria nie jest w stanie oszacować, ile truskawek rośnie na jej polach, ale nie ukrywa, że to spora plantacja. Obecnie za kilogram owoców życzy sobie 8 zł. - U nas ta cena jest tak niska m.in. dlatego, że truskawki, które zaoferowaliśmy w pierwszym rzucie, pochodzą z młodych, niedawno posadzonych krzaczków. Normalnie nie mielibyśmy czasu, aby te owoce zebrać i zagospodarować, ponieważ wymagałoby to zbyt dużych nakładów pracy w krótkim czasie. Gdyby nie samozbiory, te truskawki najprawdopodobniej po prostu by zgniły na polu. A owoce są bardzo dobre i co ważne - nie były pryskane, ponieważ od początku nie były przeznaczone do tradycyjnego handlu detalicznego - tłumaczy.

My nie uprawiamy tych truskawek specjalnie pod samozbiory. Przy stawce 8 zł za kilogram to nie jest dla nas biznes, na którym zarabiamy - ta kwota pozwala nam po prostu pokryć koszty utrzymania pola. Po pewnym czasie zbieranie owoców na danym fragmencie plantacji przestaje być dla nas opłacalne, bo wchodzą już inne odmiany w innych miejscach i zwyczajnie brakuje nam rąk do pracy. Wtedy otwieramy pole dla ludzi. Zamiast pozwolić owocom zmarnować się na krzakach, wolimy oddać je konsumentom, którzy mają przy tym dodatkową frajdę - zaznacza.
Truskawki zebrane u pani Marii.
Truskawki zebrane u pani Marii. © o2.pl

Kolejna szansa na samozbiór truskawek u pani Marii już w Boże Ciało (czwartek, 4 czerwca). - Zobaczymy, ile owoców zostanie po czwartku. Jeśli uczestnicy wyzbierają wszystko, to w piątek zrobimy przerwę, a kolejną akcję zorganizujemy prawdopodobnie za tydzień, gdy dojrzeje następna partia truskawek – podsumowuje nasza rozmówczyni.

Wybrane dla Ciebie