Informacja o śmierci przewodnika z Zanzibaru pojawiła się na grupie "Zanzibar po polsku", zrzeszającej 46 tys. osób. Wśród nich są organizatorzy wycieczek i grupy zainteresowane wycieczkami po autonomicznej wyspie Tanzanii.
Wiem że wielu z Was poznało osobiście tego sympatycznego chlopaka zwanego "Skolim z Zanzibaru". Niestety, zmarł w wyniku nieszczęśliwym wypadku i dziś odbywa się jego pogrzeb - napisał jeden z członków grupy.
Mężczyzna dodał, że znał osobiście "Skolima".
To człowiek o wielkim sercu, wspaniały przewodnik, gawędziarz. Kochał to co robił i kochał Polaków - wspomina autor wpisu.
Umieszczona na Facebooku spotkała się z ogromnym poruszeniem. Turyści, którzy przebywali na Zanzibarze wspominają przewodnika, który oprowadzał ich po wyspie.
"Skolim z Zanzibaru" to jeden z najsympatyczniejszych ludzi jakich miałem okazję poznać, trzy dni z Tobą po Sansi-raju pozostaną na zawsze w naszej pamięci. Nie spoczywaj, oprowadzaj dalej, teraz po innym raju - napisała jedna z turystek.
Informacja o śmierci lokalnego przewodnika pojawiła się także w lokalnych grupach mieszkańców Zanzibaru i w tamtejszych mediach. Do tragicznego wypadku miało dojść kilka dni temu. Sam "Skolim", który tak naprawdę nazywał się Digo był postacią, która sama udzielała się w mediach społecznościowych, szczególnie na polskich grupach. Mówił płynnie po polsku i prowadził fanpage "Skolim z Zanzibaru" Wpisy dotyczące współorganizowanych przez przewodnika wycieczek cieszyły się ogromnym zainteresowaniem.