Digo nie żyje. Polacy na Zanzibarze w żałobie

Na grupie "Zanzibar po polsku" pojawiła się smutna informacja o śmierci lokalnego przewodnika Digo, znanego pod pseudonimem "Skolim na Zanzibarze". Młody mężczyzna zginął w wypadku samochodowym. Turyści, którzy go poznali wspominają przewodnika jako wyjątkowo ciepłą osobę o ogromnej wiedzy.

Nie żyje popularny na Zanzibarze przewodnikNie żyje popularny na Zanzibarze przewodnik
Źródło zdjęć: © Facebook
Marcin Lewicki

Informacja o śmierci przewodnika z Zanzibaru pojawiła się na grupie "Zanzibar po polsku", zrzeszającej 46 tys. osób. Wśród nich są organizatorzy wycieczek i grupy zainteresowane wycieczkami po autonomicznej wyspie Tanzanii.

Wiem że wielu z Was poznało osobiście tego sympatycznego chlopaka zwanego "Skolim z Zanzibaru". Niestety, zmarł w wyniku nieszczęśliwym wypadku i dziś odbywa się jego pogrzeb - napisał jeden z członków grupy.

Mężczyzna dodał, że znał osobiście "Skolima".

To człowiek o wielkim sercu, wspaniały przewodnik, gawędziarz. Kochał to co robił i kochał Polaków - wspomina autor wpisu.

Umieszczona na Facebooku spotkała się z ogromnym poruszeniem. Turyści, którzy przebywali na Zanzibarze wspominają przewodnika, który oprowadzał ich po wyspie.

"Skolim z Zanzibaru" to jeden z najsympatyczniejszych ludzi jakich miałem okazję poznać, trzy dni z Tobą po Sansi-raju pozostaną na zawsze w naszej pamięci. Nie spoczywaj, oprowadzaj dalej, teraz po innym raju - napisała jedna z turystek.

Informacja o śmierci lokalnego przewodnika pojawiła się także w lokalnych grupach mieszkańców Zanzibaru i w tamtejszych mediach. Do tragicznego wypadku miało dojść kilka dni temu. Sam "Skolim", który tak naprawdę nazywał się Digo był postacią, która sama udzielała się w mediach społecznościowych, szczególnie na polskich grupach. Mówił płynnie po polsku i prowadził fanpage "Skolim z Zanzibaru" Wpisy dotyczące współorganizowanych przez przewodnika wycieczek cieszyły się ogromnym zainteresowaniem.

Wybrane dla Ciebie