Doniesienia z Rosji. Miał zastąpić Putina. Został wykluczony

Władimir Putin podjął decyzję o usunięciu Sergieja Iwanowa z Rady Bezpieczeństwa Rosji. Iwanow, dawniej uważany za potencjalnego następcę Putina, stracił również funkcję specjalnego przedstawiciela prezydenta.

Władimir Putin, prezydent Rosji.Władimir Putin, prezydent Rosji.
Źródło zdjęć: © Getty Imges | Contributor#8523328
Mateusz Kaluga

Prezydent Rosji, Władimir Putin, wydał dekret, który formalnie wykluczył Sergieja Iwanowa z Rady Bezpieczeństwa Rosji - informuje ukraiński serwis "Meduza".

To jednak nie jedyna zmiana dotycząca Iwanowa w ostatnim czasie. Na początku lutego Putin zwolnił go z funkcji specjalnego przedstawiciela ds. ochrony środowiska, ekologii i transportu. Według informacji płynących z Kremla, Iwanow sam zabiegał o rezygnację ze stanowiska.

Sergiej Iwanow przez dekady był jednym z najbliższych współpracowników Władimira Putina. Mieli poznać się podczas studiów. Kończyli studia podyplomowe z kontrwywiadu, wkrótce potem dołączyli do służby wywiadu zagranicznego.

Obaj rozpoczęli swoją zawodową drogę w leningradzkim KGB. W latach 2001-2007 Iwanow pełnił funkcję ministra obrony. Był pierwszym cywilnym szefem tego resortu, jednocześnie pierwszym wywodzącym się z cywilnych służb specjalnych. W 2011 r. został pierwszym wicepremierem. Następnie, w latach 2011-2016, kierował administracją prezydenta Rosji.

Przed wyborami prezydenckimi w 2008 r. Sergiej Iwanow był uznawany za jednego z dwóch głównych kandydatów na następcę Władimira Putina. Mimo spekulacji, to Dmitrij Miedwiediew został ostatecznie wybrany przez partię. Wówczas Iwanow poparł późniejszego prezydenta.

Decyzją premiera Putina, w 2010 roku został wiceprzewodniczącym specjalnej rosyjskiej komisji rządowej do zbadania przyczyn katastrofy polskiego samolotu Tu-154, w której zginęło 96 osób, w tym prezydent RP Lech Kaczyński.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2