Miasto Ceuta od kilku dni zmaga się z poważnym napływem osób przekraczających granicę z Marokiem. Zgodnie z informacjami udostępnionymi przez lokalne władze, już w poniedziałek (3 sierpnia) w miejskich placówkach i dodatkowych ośrodkach przebywało 862 dzieci. Mimo to szacuje się, że kolejni mali migranci, którzy wkroczyli do Ceuty 30 lipca, ukrywają się lub nie zgłosili się jeszcze po wsparcie.
Władze hiszpańskie przeznaczyły 25 mln euro na działania na rzecz tych dzieci. Na miejscu trwa mobilizacja służb, by zapewnić bezpieczeństwo i pomoc nieletnim.
W pobliżu przejścia granicznego doszło do szczególnie poruszającej sceny. Jak podaje serwis 20minutos.es, hiszpańscy żołnierze zamierzali odesłać 12-latka na stronę marokańską. Chłopiec płakał i powtarzał: "Nie, Maroko, nie". Jak relacjonowali świadkowie, dziecko znajdowało się w pobliżu postoju taksówek, gdzie obecne były rodziny przekraczające granicę.
WIDEO20 prób przekroczenia granicy. Nielegalni imigranci przecinali płot
Kobiety obecne na miejscu pomogły przetłumaczyć jego słowa. Wtedy ujawniono, że chłopiec był sam i nie towarzyszył mu żaden dorosły. Zgodnie z hiszpańskimi przepisami nieletni bez opieki nie mogą być natychmiast odsyłani za granicę. Ta informacja wpłynęła na zatrzymanie początkowych działań żołnierzy.
Interwencja wojska i służb ratunkowych
Po rozpoznaniu sytuacji przez świadków oraz przekazaniu sprawy oficerowi dowodzącemu na miejscu, podjęto decyzję o zatrzymaniu transportu nieletniego. Dowódca wojskowy przerwał próbę przesiedlenia 12-latka, zwracając uwagę na jego status prawny.
Dzieckiem od razu zaopiekował się funkcjonariusz hiszpańskiej Guardia Civil, który przekazał 12-latka służbom opieki. Następnie chłopiec trafił pod opiekę Czerwonego Krzyża i został przetransportowany karetką do jednego z bezpiecznych obiektów w Ceucie.
Trudności w ustaleniu losu wielu dzieci
Po masowym przepływie migrantów przez granicę do Ceuty co najmniej 44 osoby, głównie młodzież i dzieci, pozostają zaginione. Rodziny poszukują ich przy pomocy lokalnych i marokańskich mediów oraz mediów społecznościowych. Tylko część z dzieci objęto opieką – wielu nieletnich wciąż ukrywa się lub nie trafiło do odpowiednich instytucji.
Organizacja Save the Children alarmuje, że setki dzieci i młodzieży mogą pozostać bez jakiejkolwiek ochrony lub dostępu do odpowiednich świadczeń w Ceucie. System wsparcia w mieście dysponuje niecałą setką miejsc, a liczba podopiecznych przekracza obecnie tysiąc osób.