Dotarli do świadków wypadku. To on ratował Dominika

- Byłem pierwszym, który zajął się nogą tego chłopca - mówi pan Jan "Faktowi". Dodaje, że matka 17-letniego Dominika widziała na własne oczy, jak jej syn wpada pod koła pociągu, a ten miażdży mu nogi. Ponadto świadkowie opisali zachowanie konduktora i jego słowa po wypadku.

Dominik wpadł pod koła pociągu.Dominik wpadł pod koła pociągu.
Źródło zdjęć: © Facebook, PAP
Mateusz Kaluga

14 lutego na przystanku kolejowym Wola Bierwiecka koło Radomia, 17-letni Dominik, podróżował pociągiem Kolei Mazowieckich. Postanowił pomóc jednej z pasażerek (kobiecie z dzieckiem) wynieść wózek z wagonu na peron.

Gdy chłopak próbował wrócić do środka, drzwi zamknęły się. Mechanizm przytrzasnął mu rękę. Pociąg ruszył, ciągnąc nastolatka za sobą. Dominik wpadł bezpośrednio pod koła składu. Przeżył, przeszedł wielogodzinną operację i został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej.

"Fakt" dotarł do mężczyzny, który jako pierwszy próbował ratować Dominika. Tamował tryskającą z nogi krew z pomocą szalika.

Byłem akurat na podwórku, mieszkam w niedalekiej odległości od przystanku, dosłownie tak w linii prostej to jest jakieś 150 metrów. Usłyszałem, jak pociąg się zatrzymał. Potem, jak ruszył, słyszałem krzyk chłopaka - opisuje w rozmowie z portalem pan Jan. Po chwili usłyszał kolejne krzyki, w tym kobiece, jak się okazało matki 17-latka.

"Fakt" rozmawiał ze świadkami wypadku. Twierdzą, że do tragedii mogło dojść przez zbyt szybki odprawienie pociągu. Konduktor po zderzeniu miał przekonywać, że myślał, iż chłopak nie będzie wsiadał do składu. Na wcześniejszych stacjach pociąg równie szybko miał odjeżdżać.

Byłem pierwszym, który zajął się nogą tego chłopca - mówi pan Jan. On leżał między szynami, za pociągiem. Jego mama podtrzymywała mu głowę, spazmowała. Poza tym były dwie panie, które wysiadły - opowiada mężczyzna "Faktowi".

Donata Nowakowska, rzecznik Kolei Mazowieckich zapewnia, że okoliczności tego zdarzenia wyjaśnia komisja kolejowa. - Mamy zabezpieczony monitoring z pociągu, a także monitoring peronowy. Szczegółowo analizowane i sprawdzane są wszelkie aspekty związane z tym wypadkiem - informuje dziennik.

Wybrane dla Ciebie
Rosjanin zastrzelił żołnierzy. Ujawnili jego słowa przed sądem
Rosjanin zastrzelił żołnierzy. Ujawnili jego słowa przed sądem
Tragedia na szkolnym boisku. Rodzice zmarłego chcą wyższego wyroku
Tragedia na szkolnym boisku. Rodzice zmarłego chcą wyższego wyroku
Zaginął 15-letni Oktawian. Wyszedł ze szpitala
Zaginął 15-letni Oktawian. Wyszedł ze szpitala
Tragiczna interwencja policji na Majorce. Nie żyje 47-letni Polak
Tragiczna interwencja policji na Majorce. Nie żyje 47-letni Polak
Obrzydliwy wybryk w galerii. Seniorka sama zgłosiła się na policję
Obrzydliwy wybryk w galerii. Seniorka sama zgłosiła się na policję
Ruszają kontrole w całej Polsce. Straż Leśna podała datę
Ruszają kontrole w całej Polsce. Straż Leśna podała datę
Amstaff zaatakował kobietę. Nie był szczepiony
Amstaff zaatakował kobietę. Nie był szczepiony
Karolina utonęła w balii. Na policję zgłosiło się już pięć kobiet
Karolina utonęła w balii. Na policję zgłosiło się już pięć kobiet
Panika na Białorusi. Wysyłają masowe wezwania do wojska
Panika na Białorusi. Wysyłają masowe wezwania do wojska
Masowe protesty w Iranie. 26 osób skazanych na śmierć
Masowe protesty w Iranie. 26 osób skazanych na śmierć
Wybił mu szybę w aucie. Wtedy miarka się przebrała
Wybił mu szybę w aucie. Wtedy miarka się przebrała
Tragedia na zamarzniętym Bajkale. Nie żyje 7 turystów
Tragedia na zamarzniętym Bajkale. Nie żyje 7 turystów