Do zdarzenia doszło w piątek, 7 sierpnia, we wczesnych godzinach porannych. Jadący na interwencję patrol Ekopatrolu został gwałtownie zatrzymany przez zdenerwowanego mężczyznę. Jak się po chwili okazało, w samochodzie znajdowała się jego 7-letnia córka, której stan gwałtownie się pogarszał.
Wyścig z czasem i duszności
Podczas przejazdu na wakacje dziecko nagle dostało silnych drgawek, a następnie straciło przytomność. Dziewczynka nie reagowała na bodźce dotykowe ani świetlne, oddychała głośno i nieregularnie, a z powodu braku tlenu jej twarz zaczęła sinieć.
Dziewczynka "lała się przez ręce", oddychała nieregularnie i głośno, nie reagowała na bodźce dotykowe ani świetlne, brakowało jej tlenu - twarz dziecka siniała - relacjonuje warszawska straż miejska.
WIDEOSkandaliczne sceny nad Bałtykiem. "Miałam przerażenie w oczach"
Jak przekazała ratowniczka z warszawskiego Ekopatrolu, po zawiadomieniu pogotowia, utrzymując kontakt z dyspozytorem, strażniczki podjęły czynności ratownicze. - Podejrzewałyśmy, że mogło dojść do epizodu padaczkowego i w tym kierunku szły nasze działania – relacjonuje funkcjonariuszka.
Dzięki natychmiastowej i fachowej reanimacji przedmedycznej, dziewczynka zaczęła odzyskiwać napięcie mięśniowe, a jej oddech uległ poprawie. O godzinie 5:45 na miejsce dotarł zespół ratownictwa medycznego, który przejął przytomne już dziecko i przetransportował je do szpitala na dalszą hospitalizację.
Rodzina miała szczęście w nieszczęściu. Interweniująca funkcjonariuszka to instruktorka kwalifikowanej pierwszej pomocy – jedna z ponad 150 osób z takimi uprawnieniami w warszawskiej Straży Miejskiej.
Strażnicy przypominają, że niemal każdy radiowóz Straży Miejskiej m.st. Warszawy wyjeżdżający w teren jest wyposażony w przenośny defibrylator AED, który w sytuacjach nagłego zatrzymania krążenia znacząco podnosi szanse na przeżycie pacjenta.