Do tragicznego w skutkach wyścigu LOTTO Poland Bike Marathon doszło w Markach w niedzielę, gdy temperatura powietrza oscylowała w granicach 40 stopni. Na metę nie dotarło dwóch zawodników amatorskiego wyścigu kolarskiego. Organizator i służby rozpoczęły poszukiwania 30-letniego zawodnika Cateny Wyszków i 71-latka.
Po kilku godzinach poszukiwań służby znalazły ciało młodszego mężczyzny. W poniedziałek w rozmowie z o2.pl organizator LOTTO Poland Bike Marathon potwierdził, że nie żyje też 71-latek. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że mężczyźni mogli stracić orientację w czasie wyścigu.
Głos w sprawie tragicznego finału imprezy zabrał Grzegorz Wajs. Były kolarz i organizator LOTTO Poland Bike Marathon ma wątpliwości, czy drugi raz zdecydowałby się na przeprowadzenie etapu w Markach w ekstremalnych warunkach pogodowych. Zapewnia jednak, że impreza była przygotowana kompleksowo.
My się bardzo staraliśmy, aby ten etap wyszedł. Było pełne zabezpieczenie medyczne. Kolarze jeżdżą w takich temperaturach, wszędzie. Ja też byłem zawodnikiem, ścigałem się. Trasa w większości prowadziła przez miejsca zacienione. Niedaleko drzew liściastych - powiedział Wajs w rozmowie z o2.pl.
Wajs tłumaczy, że w zawodach startowali wyłącznie przygotowani do tego zawodnicy. Twierdzi, że miał pełne zabezpieczenie medyczne.
Robiliśmy wszystko, aby było bezpiecznie. Było wsparcie medyczne. My dostaliśmy apel zawodników, żeby nic nie odwoływać, nie przekładać. Przyjechali zawodnicy, którzy się tego dnia dobrze czuli - twierdzi organizator.
- Ciężko mi komentować tak na gorąco. Muszę się do tego wszystkiego przygotować. Jesteśmy twardymi ludźmi. Kazimierza (zmarły 71-latek - przyp. red.) znałem wiele lat. Też chciał jechać w tych zawodach - dodał organizator wieloetapowego wydarzenia.
Nie ma informacji, jak dokładnie doszło do zgonu obydwu zawodników. Jednocześnie Grzegorz Wajs zadeklarował pełną gotowość do współpracy z organami ścigania.
Głos w sprawie organizacji LOTTO Poland Bike Marathonu zabrali przedstawiciele urzędu miasta Marki, gdzie odbywał się etap. W rozmowie z o2.pl rzecznik urzędu Tadeusz Markiewicz wskazał, że "decyzja o przeprowadzeniu lub ewentualnym odwołaniu zawodów sportowych leży po stronie organizatora wydarzenia".
Poland Bike Marathon to podmiot z wieloletnim, ogólnopolskim doświadczeniem w realizacji tego typu imprez, dysponujący odpowiednim zapleczem eksperckim. Zgodnie z zawartą umową, rola gminy w przygotowaniu Poland Bike Marathon miała ściśle określony zakres. Do naszych zadań należało wyłącznie wsparcie promocyjne wydarzenia oraz udostępnienie terenu pod utworzenie miasteczka rowerowego. Kompleksowe przygotowanie i zabezpieczenie logistyczne, techniczne oraz medyczne tras i uczestników leżało w pełnej i wyłącznej gestii organizatora, czyli Poland Bike Marathon - przekazał o2.pl przedstawiciel gminy Marki.
Przedstawiciele Urzędu Miasta w Markach przekazali też, że nie było rozmów o przełożeniu wydarzenia na inny termin.
Natomiast, zgodnie z poleceniem wojewody, w ubiegłym tygodniu wysłaliśmy do organizatora informacje dotyczące prognozy pogody oraz zaleceń związanych z zachowaniem w czasie upałów. Na prośbę organizatora wyścigu umożliwiliśmy również uruchomienie dodatkowych kurtyn wodnych - przekazał Markiewicz w rozmowie z o2.pl.
Maraton pod Warszawą. Ruch prokuratury
Śledztwo w sprawie zdarzenia wszczęła Prokuratura Rejonowa w Wołominie. Śledczy nie postawili na razie nikomu zarzutów. Postępowanie prowadzone jest w sprawie.
Na ten moment mogę powiedzieć tyle, że zostało wszczęte śledztwo w sprawie artykułu 155. Kodeksu karnego, czyli nieumyślnego spowodowania śmierci. Nikomu nie postawiono zarzutów. Nie mamy informacji, jak doszło do zgonu mężczyzn. To wykaże sekcja zwłok. Jej termin zostanie niedługo ustalony - powiedziała o2.pl prok. Agnieszka Filipczak z Prokuratury Rejonowej w Wołominie.
Śledczy nie przesłuchali jeszcze świadków i organizatora. Mają to zrobić w ciągu kilku dni. Z kolei "Fakt" przekazał nieoficjalne informacje nt. okoliczności śmierci 71-latka. Jego ciało znaleziono za pomocą drona, ok. 2 km od trasy wyścigu, niedaleko placu zabaw.
Doświadczony zawodnik miał prowadzić rower przez las. "Fakt" podaje, że śledczy nie wykluczają, że mężczyznę dopadło zmęczenie. Zatrzymał się pod drzewem i usiadł. Tam znaleziono jego ciało. Rower mężczyzna miał ze sobą.
Na razie organizator nie udziela informacji, co dalej z imprezą. Zaplanowano jeszcze kilka etapów, kolejny miał odbyć się w sierpniu w miejscowości Ossów w pow. wołomińskim.