Sprawdza się czarny scenariusz. Była godz. 15:32. Ujęcie z Krupówek
Początek wakacyjnego sezonu na Podhalu może rozczarować hotelarzy. Obłożenie obiektów noclegowych w Zakopanem i okolicach nie przekracza 30 proc. Potwierdzają to kamerki internetowe z Krupówek, gdzie widać jedynie niewielkie grupy turystów. Branża liczy na poprawę dopiero w połowie lipca.
Hotelarze z Zakopanego i podhalańskich miejscowości obawiają się początku sezonu. Z informacji Gazety Krakowskiej wynika, że obłożenie obiektów noclegowych na przełomie czerwca i lipca jest szacowane na poziomie poniżej 30 procent, co budzi duży niepokój.
Prawdziwego szczytu sezonu, w którym grafiki wypełniały się w 90 procentach, branża spodziewa się od połowy lipca do 20 sierpnia. Na stuprocentowe obłożenie, ze względu na olbrzymi przyrost nowych obiektów w ostatnich latach, mało kto już liczy - podaje dziennik.
Niewielkie obłożenie w kwaterach potwierdza się, gdy sprawdzamy kamerki internetowe na Krupówkach. Na głównej ulicy Zakopanego można dostrzec małe grupy turystów. To zdecydowanie nie jest nawet początek szczytu sezonu. Na kamerki zajrzeliśmy tuż po godz. 15.
Warto jednak nadmienić, że część osób może podjąć spontaniczną decyzję o przyjeździe do Zakopanego. Może mieć na to wpływ pogoda - w sobotę meteorolodzy przewidują 29 stopni Celsjusza, a w niedzielę i poniedziałek aż 30. Ochłodzenie dopiero od czwartku, gdy zapowiadane jest 17 stopni.
Górale mają powody do zmartwień, bo w tym roku raczej nie mogą liczyć na turystów z Półwyspu Arabskiego. W zderzeniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, liczba rezerwacji dokonanych przez gości z krajów arabskich na nadchodzące lato skurczyła się o dramatyczne 90 procent - podaje Gazeta Krakowska.