Dramatyczny pożar w Wysokiej. Nie żyją dzieci. Są wyniki sekcji
Zakończyła się sekcja zwłok dzieci, które zginęły w tragicznym pożarze w Wysokiej. - Biegli nie stwierdzili żadnych obrażeń na ciele dzieci, w tym obrażeń termicznych. Najbardziej prawdopodobną przyczyną zgonu było zatrucie gazami pożarowymi - mówi o2.pl prok. Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Biegli określili wstępnie, co było źródłem ognia.
Do dramatycznego w skutkach pożaru w Wysokiej (woj. wielkopolskie) doszło we wtorek (24 marca) ok. 8:00 w jednym z budynków wielorodzinnych. W mieszkaniu, w którym wybuchł pożar, przebywała kobieta i dwójka jej dzieci: 3-letnia dziewczynka Lena i 1,5-roczny chłopiec Leon.
Na miejscu interweniowało dziewięć zastępów straży pożarnej, a także Zespół Ratownictwa Medycznego oraz śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Matka próbowała uratować maluchy, ale nie udało jej się do nich dotrzeć. Kobieta została ewakuowana z mieszkania wraz z dziewiątką innych osób. Dopiero strażacy wynieśli z mieszkania ciała dzieci. Znaleziono je w łazience. Mimo godzinnej reanimacji, ratownikom nie udało się przywrócić ofiarom czynności życiowych.
W rozmowie z o2.pl prok. Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu przekazał, że zakończyła się już sekcja zwłok dzieci.
Biegli nie stwierdzili żadnych obrażeń na ciele dzieci, w tym obrażeń termicznych. Najbardziej prawdopodobną przyczyną zgonu było zatrucie gazami pożarowymi - mówi o2.pl rzecznik poznańskiej prokuratury.
Biegli zlecili badania toksykologiczne, które wyjaśnią, czy dzieci zatruły się czadem albo innym rodzajem gazów pożarowych.
Wiadomo, że źródło ognia zlokalizowano w przedpokoju mieszkania. Ogień miał rozprzestrzeniać się błyskawicznie, stąd akcja ratunkowa była utrudniona.
Ze wstępnej opinii biegłych wynika, że doszło do zwarcia instalacji elektrycznej - dodał prok. Wawrzyniak w rozmowie z o2.pl.
Prokuratura nie postawiła w sprawie zarzutów. Śledztwo prowadzone jest w kierunku "stworzenia zagrożenia życia lub zdrowia wielu osób oraz zagrożenia utraty mienia w wielkich rozmiarach". Na ten moment najbardziej prawdopodobne jest, że zdarzenie zostanie zakwalifikowane jako nieszczęśliwy wypadek.
Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl