Właściciel owiec zmarł. Zwierzęta biegają po okolicy. Są nieuchwytne

W Gościęcicach (gmina Strzelin, woj. dolnośląskie) stado owiec kaukaskich po śmierci właściciela pozostaje bez opieki i swobodnie porusza się po lokalnych polach - informuje portal słoworegionu.pl. Próby ich schwytania okazują się bezskuteczne, a sytuacja przyciąga uwagę zarówno mieszkańców, jak i ekologów.

.Właściciel owiec zmarł. Zwierzęta biegają po okolicy. Są nieuchwytne
Źródło zdjęć: © Facebook
Edyta Tomaszewska

W Gościęcicach na Dolnym Śląsku pojawił się nieoczekiwany problem. Stado owiec, które niegdyś należało do pana Józefa znanego jako Johny, obecnie biega swobodnie po okolicy. Właściciel zmarł tydzień temu, pozostawiając swoje zwierzęta bez nadzoru, co stało się wyzwaniem dla lokalnych władz.

- Zwierzęta należały do Johnego, który niedawno zmarł. Mężczyzna miał chyba 55 lat. W obejściu trzymał sześć albo siedem owiec. Od tamtej pory biegają wolno po polach i w okolicach kamieniołomów. Próbowała je złapać straż miejska i Dawid Białkowski, sołtys Gościęcic, niestety bezskutecznie - przekazała portalowi słoworegionu.pl Agnieszka Ruszek, sołtys Gęsińca.

Owce te pełniły funkcję naturalnych "kosiarek", co zyskało popularność na Górnym Śląsku. Metoda ta przynosi ekologiczne korzyści, ponieważ eliminuje emisję spalin powstających przy tradycyjnych metodach koszenia.

Druzgocący widok z Roztocza. Wielki pożar lasu nagrany z powietrza

Dodatkowo zwierzęta użyźniają glebę. Mimo że owce przyczyniają się do ekologicznego zarządzania zielenią, ich niekontrolowane poruszanie się po Gościęcicach stanowi problem.

Trudności w schwytaniu owiec

Agnieszka Ruszek, sołtys Gęsińca, podkreśla, że zwierzęta są niezwykle zwinne i płochliwe, co utrudnia ich odłowienie. Nawet przy próbach wykorzystania siatek, owce udowodniły swoją sprytność, skutecznie unikając złapania.

Lokalni mieszkańcy, zaniepokojeni sytuacją, podejmują różne próby, aby uporać się z problemem. Jednak bez sukcesu. Owce unikają kontaktu z ludźmi, pozostając w pobliżu kamieniołomów, gdzie znajdują schronienie. Tam również pobierają wodę z lokalnych zbiorników.

Mimo że pojawiły się pomysły na rozwiązanie tego problemu, do tej pory żaden z nich nie okazał się wystarczająco skuteczny. Sytuacja pozostaje wyzwaniem zarówno dla mieszkańców, jak i lokalnych władz, które będą musiały znaleźć sposób na humanitarne rozwiązanie kwestii tych "dzikich" owiec.

Wybrane dla Ciebie