Do zatrzymania rolnika doszło w piątek (7 sierpnia). Tego samego dnia zaorał świeżo wylany asfalt w gliwickiej dzielnicy Ostropa. Twierdził, że wykorzystano jego tereny, co stanowczo zdementowały podmioty odpowiedzialne za realizację tych działań.
9 sierpnia (niedziela) 60-latka doprowadzono do prokuratury w Gliwicach. Na facebookowym profilu "Aktualności TVP3 Katowice" pokazano nagranie, na którym widać, że mężczyzna ma skute ręce. Towarzyszyli mu mundurowi w kominiarkach. Materiał wywołał spore poruszenie w sieci.
"Traktują go jak seryjnego mordercę", "Serio? Za asfalt 10 lat? To czasem mordercy krócej siedzą", "Wy to na pokaz robicie? Chcecie Polaków w takim świetle pokazywać?? Zaorał to zaorał. Wzywam go na komisariat w celu złożenia wyjaśnień, resztę rozstrzygnie sąd. A tu odwalają się cyrki, policjanci w kominiarkach choćby jakiegoś zabójcę prowadzili" - pisali internauci.
Policja tłumaczy
Choć postępowanie służb wywołało poruszenie, w rzeczywistości policjanci postąpili zgodnie ze swoimi standardami. - Zgodnie z Ustawą o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, kajdanki mogą być stosowane prewencyjnie, między innymi wobec osoby zatrzymanej, w celu zapobieżenia jej ucieczce. W tym przypadku ich zastosowanie było elementem zabezpieczenia czynności związanych z zatrzymaniem i doprowadzeniem mężczyzny - przekazała nam nadkomisarz Marzena Szwed, rzeczniczka prasowa gliwickiej policji.
Okrycia twarzy, które zastosowali policjanci, są elementem wykorzystywanym przez funkcjonariuszy kryminalnych. Chronią ich tożsamość podczas prowadzonych działań i realizacji zadań w terenie - wyjaśniła.
W prokuraturze podejrzany usłyszał zarzut zniszczenia mienia o znacznej wartości, za co grozi od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.