Film zdobył Oscara. Tak reagują w Rosji
Film "Pan Nikt kontra Putin", opowiadający o wojennej propagandzie w rosyjskich szkołach, otrzymał Oscara w kategorii najlepszy pełnometrażowy dokument. W Rosji raczej się o tym nie wspomina. Są jednak wyjątki.
Film "Pan Nikt kontra Putin" w reżyserii Davida Borensteina i Pavla Talankina zdobył Oscara w kategorii najlepszy pełnometrażowy dokument. Produkcja opowiada o zmianach, jakie wprowadzono w rosyjskim szkolnictwie po inwazji Rosji na Ukrainę. Nauczyciel Pavel Talankin pokazał "okiem kamery", jak wyglądał proces wprowadzania propagandowego programu dla uczniów oraz militaryzacji zajęć w szkołach. Początkowo Talankin nagrywał wszystko oficjalnie, potem musiał jednak wszystko rejestrować z ukrycia. W końcu uciekł z Rosji. Za granicą mógł pokazać, jak wygląda rzeczywistość w szkole ogarniętej putinowską propagandą.
Jakie były reakcje w Rosji po ogłoszeniu wyników Oscarów 2026? Tamtejsze media niemal całkowicie zlekceważyły wyróżnienie dla filmu. Takie media, jak "Komsomolskaja Prawda", "RIA Nowosti" a także agencja prasowa TASS w ogóle nie wspomniały o filmie Talankina podczas wymieniania laureatów gali filmowej.
O film zapytano Dmitrija Pieskowa. Rzecznik Kremla odmówił komentarza, dodając, że nie oglądał oscarowej produkcji. - Nie możemy w żaden sposób o nim mówić. Byłoby niewłaściwe wydawać ocenę, nie znając materiału - stwierdził Pieskow cytowany przez ura.ru. Jedynie nieliczne portale poinformowały, że "Pan Nikt kontra Putin" zdobył Oscara. Nie obyło się jednak bez ostrej krytyki.
Portal 74.ru w materiale o gali Oscarów nazywa Talankina zdrajcą. Serwis Kinopoisk nie przetłumaczył nawet nazwy filmu na rosyjski, pozostawiając jego angielską wersję, najpewniej niezrozumiałą dla części Rosjan. Więcej uwagi produkcji filmowej poświęcił wspomniany serwis ura.ru. "Nagrania, które potajemnie robił, były nauczyciel, wywołały skandal, ponieważ prowadził je nielegalnie, nie informując o tym dzieci, rodziców ani pozostałego personelu pedagogicznego" - pisze o Talankinie rosyjski serwis. Jego film nazwano "skandalicznym" i podkreślono, że nikt z Kremla go nie oglądał. Co ciekawe, wcześniej na tym samym portalu ukazał się artykuł zatytułowany "Film o prezydencie Władimirze Putinie zdobył Oscara" - publikacja została jednak zdjęta ze strony.