Gregory Bovino przechodzi na emeryturę. Zasłynął z agresywnych działań
Gregory Bovino, wysoki rangą funkcjonariusz amerykańskiej Straży Granicznej, poinformował, że z końcem miesiąca planuje przejść na emeryturę - podaje CNN. W ostatnich miesiącach Bovino stał się twarzą brutalnych operacji służb imigracyjnych w USA. To on kierował działaniami w Minneapolis, gdzie z rąk agentów ICE zginęły dwie osoby.
Gregory Bovino to doświadczony funkcjonariusz. Od 30 lat pracuje w amerykańskiej Straży Granicznej. Według "Los Angeles Magazine", pod koniec marca mężczyzna osiągnie wymagany w departamencie wiek emerytalny.
Amerykańskie media informują, że preferujący agresywne operacje funkcjonariusz planuje przejść na emeryturę. Odejście Bovino zbiegłoby się z końcem urzędowania Kristi Noem, której 55-latek bezpośrednio podlegał. Przypomnijmy - niedawno Donald Trump ogłosił dymisję szefowej resortu bezpieczeństwa krajowego. Noem sprawowała nadzór m.in. nad ICE i Border Patrol, a jej działania wywołały wiele kontrowersji.
Bovino, gdy dowiedział się o dymisji Noem, napisał w mediach społecznościowych:
Uczyniła pani Amerykę bezpieczniejszym krajem - wydalenie i samodeportacja milionów nielegalnych imigrantów to tylko jeden z przykładów tej znakomitej kadencji. Zielony Zespół składa Ci hołd.
CNN podkreśla jednak, że Bovino nie złożył jeszcze stosownych dokumentów, co oznacza, że jego plany mogą ulec zmianie.
Kontrowersje wokół Bovino
55-letni Bovino stał się twarzą agresywnej polityki imigracyjnej - zaznacza BBC. Początkowo konsekwentnie prowadził działania między innymi na granicy z Meksykiem. W ubiegłym roku powierzono mu jednak specjalne zadanie - prowadzenia nalotów imigracyjnych w głównych miastach USA.
Jak wskazuje BBC, znakiem rozpoznawczym Bovino była taktyka "turn and burn". Chodziło o szybkie aresztowania i sprawne opuszczanie miejsca akcji przez agentów, zanim rozpoczną się protesty.
Od września 2025 r. Bovino dowodził operacją o kryptonimie "Midway Blitz" skierowaną przeciwko imigrantom w Chicago. Wskazywano wówczas, że wielu zatrzymanych nie miało kryminalnej przeszłości.
Funkcjonariusz kierował też działaniami służb imigracyjnych w Los Angeles, Nowym Orleanie czy Minneapolis. Właśnie tam rozegrały się wydarzenia, które zszokowały opinię publiczną.
Po śmierci dwójki obywateli USA, Renee Good i Alexa Prettiego, Bovino został odwołany ze swojej funkcji. Zdarzenia w Minneapolis mocno wpłynęły na jego wizerunek.
Bovino bezpodstawnie twierdził, że 37-letni pielęgniarz zamierzał przeprowadzić "masakrę" na jego podwładnych. Oznajmił też, że ofiarami są funkcjonariusze, a nie Alex Pretti). Jego reakcja wywołała sprzeciw polityczny. Doszło do głośnych protestów.
Po odsunięciu ze stanowiska Bovino wrócił do dawnej roli - szefa Straży Granicznej w El Centro w Kalifornii.