Jak przekazano we wpisie, stan zdrowia malucha nagle się pogorszył: "Przedwczoraj zaczął czuć się gorzej. Natychmiast trafił pod najlepszą opiekę specjalistów, przeszedł pilną operację pęcherza, po której poczuł się lepiej, i wszystko wskazywało na to, że wróci do ukochanej Pani... Jednak wczoraj jego maleńkie serduszko nie wytrzymało." Przedstawiciele organizacji dodali również: "Nie jesteśmy w stanie opisać, jak jest nam ciężko, bo walczyliśmy o tego maluszka, od kiedy tylko otrzymaliśmy zgłoszenie o skatowanym króliczku, znalezionym w parku. Nie potrafimy się pogodzić, że to już koniec historii Marcysia."
W lutym bieżącego roku serwisie o2.pl pisaliśmy o skatowanym króliku od chwili, gdy spacerowicze odnaleźli go w krakowskim parku. Zwierzę było brutalnie okaleczone, miało rany cięte, połamane kończyny oraz obcięte uszy. Weterynarze podjęli wówczas natychmiastową i heroiczną walkę o jego życie, która wymagała m.in. operacji amputacji tylnych łapek.
Na łamach o2.pl informowaliśmy również o przełomie w śledztwie, kiedy krakowska policja zatrzymała 21-letniego oprawcę, a także o zapadnięciu wyroku w tej głośnej sprawie. Pisaliśmy także o nowym domu Marcysia – po przejściu leczenia i rehabilitacji trafił on pod troskliwą opiekę pani Kasi z organizacji "Zakróliczony dom u Kasi", która stworzyła mu bezpieczne warunki do życia.
Przedstawiciele KTOZ w pożegnalnym poście złożyli podziękowania nowej opiekunce oraz wszystkim wspierającym zwierzę: "Bardzo dziękujemy pani Kasi, która otoczyła Marcysia miłością, troską i fachową opieką i dała mu najlepszy dom, jaki tylko mógł mieć... Dziękujemy wszystkim, którzy wspierali Marcysia w jego walce o powrót do zdrowia".
Odejście Marcysia zamyka ten poruszający rozdział, a jego historia na zawsze pozostanie symbolem walki z okrucieństwem wobec zwierząt. Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami zakończyło swój wpis wzruszającymi słowami: "Biegaj szczęśliwy i wolny za tęczowym mostem maluszku. Na zawsze zostaniesz w naszych sercach...".