Czarnogóra od lat przyciąga Polaków malowniczymi krajobrazami, ciepłym morzem i słoneczną pogodą. Jednym z najbardziej reprezentatywnych miejsc w tym kraju jest Zatoka Kotorska – majestatyczny fiord Południa, otoczony stromymi szczytami i urokliwymi miasteczkami.
To tu, pod koniec lipca w miejscowości Baošići w rejonie Herceg Novi, nasza czytelniczka wraz z rodziną postanowiła zatrzymać się na krótką przerwę w nadmorskiej restauracji.
Zamiast drożyzny, jakiej wielu spodziewa się w pierwszej linii brzegowej turystycznych kurortów, na rachunku pojawiły się kwoty, do których nad Bałtykiem czy w zachodnioeuropejskich kurortach zdążyliśmy już odwyknąć.
WIDEOWydaliśmy 253 zł na drożdżówki. Czy to już przesada?
Jak widzimy na paragonie espresso kosztowało 1,50 euro (ok. 6,50 zł), a klasyczne cappuccino 2,00 euro (ok. 8,60 zł). Nescafe z bitą śmietaną to koszt 3,50 euro (ok. 15 zł).
- Mimo że w Czarnogórze płacimy w euro, to tutaj nie zdzierają z turystów - w przeciwieństwie do Bałtyku - skomentowała pani Alicja.
Dla porównania – w czołowych polskich kurortach, takich jak Sopot, Kołobrzeg czy Zakopane, za filiżankę dobrego espresso w restauracji z ładnym widokiem trzeba zapłacić nierzadko od 12 do 16 zł, a cappuccino rzadko kiedy kosztuje poniżej 16–20 zł.
Analizując pełny rachunek z restauracji położonej przy nadmorskiej ulicy Obala Ribara w Baošići, można zauważyć, że również pozostałe pozycje z karty utrzymują bardzo przystępny poziom. Porcja lodów kosztowała tam 1,50 euro, a łączny koszt czterech porcji wyniósł 6,00 euro. Z kolei za popularny letni drink Aperol Spritz czytelniczka o2.pl zapłaciła 7,00 euro (ok. 30 zł), a za klasyczną Cuba Libre 6,00 euro (ok. 26 zł).
Za cały zestaw zamówień dla kilku osób – w tym dwa drinki alkoholowe, cztery kawy i kilka porcji lodów – łączny rachunek wyniósł 36,50 euro (ok. 157 zł).
Bałkany wciąż atrakcyjne cenowo?
Choć Czarnogóra walutę euro przyjęła jednostronnie lata temu i ceny w najbardziej obleganych punktach (np. na starówce w Kotorze czy w Budvie) potrafią być odczuwalnie wyższe, to przykłady z mniejszych miejscowości nad Zatoką Kotorską pokazują, że wciąż można tam spędzić urlop bez nadwyrężania domowego budżetu.