Kluczowa decyzja sądu ws. Sebastiana M. Nie było wątpliwości

Sąd odrzucił wniosek mec. Katarzyny Hebdy o załączenie do akt opinii Łukasza Gila. Prywatna opinia została wykonana na rzecz adwokat Sebastiana M. Była jednym z kluczowych elementów linii obrony oskarżonego. Gil wskazywał, że M. mógł nie jechać ponad 300 km/h.

Sebastian M. pozostanie w areszcieSebastian M. pozostanie w areszcie
Źródło zdjęć: © o2.pl | Marcin Lewicki
Marcin Lewicki

Kluczowa decyzja w sprawie Sebastiana M. Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim odrzucił wniosek mec. Katarzyny Hebdy o załączenie do akt opinii prywatnej Łukasza Gila. Adwokat Sebastiana M. chciała, aby korzystne dla oskarżonego opracowanie było jednym z dowodów w postępowaniu sądowym.

Przypomnijmy, że Łukasz Gil kwestionował m.in. ekspertyzy biegłych wykonane na zlecenie sądu. Wskazywał, że M. mógł nie jechać ponad 300 km/h. Twierdził, że Kia, którą jechały ofiary mogła poruszać się na kole dojazdowym. Opinia przygotowana na zlecenie obrony stoi jednak w sprzecznośći z zebranym przez prokuraturę materiałem dowodowym i zeznaniami świadków.

Decyzja sędzi Renaty Folkman oznacza całkowite odrzucenie linii obrony Sebastiana M. dotyczącej tego, że osobowa Kia poruszała się na autostradzie niezgodnie z przepisami. Dla sądu nie ma też wątpliwości, że prędkość Sebastiana M. wskazana przez biegłych jest oszacowana prawidłowo.

Nie traktuję ekspertyzy prywatnej jako dowód. Ona mnoży wątpliwości, ale sąd ma obowiązek ustalić, co się naprawdę stało na drodze. Ta opinia prywatna nie prowadzi do rozwiązania sprawy. Eksperta Łukasza Gila i panią mecenas wiąże umowa. Zleceniobiorca ma działać w zakresie wskazanego zadania. Celem postępowania sądu jest z kolei wszechstronne i obiektywne wyjaśnienie sprawy. Dlatego ekspertyza nie może być dowodem w sprawie - powiedziała w uzasadnieniu decyzji sędzia Renata Folkman.

Sprawa Sebastiana M.

Sebastian M. oskarżony jest o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym na autostradzie A1 pod Piotrkowem Trybunalskim we wrześniu 2023 roku. Z ustaleń prokuratury wynika, że 35-latek jechał swoim BMW ponad 320 km/h i uderzył w osobową Kię. Doszło do pożaru. Żywcem spłonęła trzyosobowa rodzina: ojciec, matka i niespełna 5-letnie dziecko.

Niedługo po zdarzeniu Sebastian M. wyjechał do Niemiec, skąd drogą lądową udał się do Turcji. Stamtąd wyleciał do Dubaju. Do sprowadzenia mężczyzny do Polski konieczna była skomplikowana procedura ekstradycyjna i zaangażowanie polskich służb dyplomatycznych.

M. wrócił do Polski w maju 2025 roku. Jego proces toczy się przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim od września 2025 roku. Za zarzucany oskarżonemu czyn grozi do 8 lat pozbawienia wolności.

Wybrane dla Ciebie