Proces Sebastiana M. wchodzi w decydującą fazę. Sąd przesłuchał już wszystkich wskazanych dotychczas przez obronę świadków i tych, którzy zostali powołani z urzędu. Zanim jednak dojdzie do mów końcowych, a sędzia Renata Folkman ogłosi wyrok, swoje zeznania złożą biegli, którzy przygotowywali opinię ws. wypadku na autostradzie A1 we wrześniu 2026 r.
Z informacji o2.pl wynika, że we wtorek (28 lipca) na pytania stron i sądu odpowie biegły Michał Krzemiński. To doświadczony specjalista z zakresu analizy zdarzeń drogowych. Oceniał on nie tylko sprawę Sebastiana M., ale też analizował wypadek na Trasie Łazienkowskiej z września 2024 r. To on sporządzał opinię na temat uszkodzeń samochodu Łukasza Żaka i dokonywał analizy danych rejestratora jego auta.
Biegły Krzemiński to czołowy ekspert w Polsce. Bardzo doświadczony specjalista - mówi w rozmowie z o2.pl mec. Łukasz Kowalski z Częstochowy, pełnomocnik rodziny ofiar.
Jak udało nam się ustalić, biegły w opinii uzupełniającej, o którą wnioskował sąd, odniósł się do wszystkich uwag, które do jego pierwotnej opinii wniosła mec. Katarzyna Hebda, obrońca Sebastiana M. Krzemiński obalił tezy stawiane przez obronę M. dotyczące nieprawidłowego odczytu sterownika z samochodu oskarżonego.
Mec. Hebda konsekwentnie twierdzi, że w trakcie odczytu prędkości BMW Sebastiana M. Krzemiński popełnił błąd. Biegły wskazał, że w momencie uderzenia pojazd oskarżonego jechał 253 km/h.
Hebda w trakcie rozprawy w maju 2026 r. zarzuciła biegłemu, że ten już raz musiał korygować swoją ocenę podczas rozprawy apelacyjnej. Portal brd24.pl ujawnił jednak, że korekta była niewielka (5 proc.), a ocena opierała się na zniszczonym sterowniku i obliczeniach matematycznych, a nie twardych danych z EDR jak w przypadku Sebastiana M.
W mojej ocenie biegły wręcz wzmocnił swoją pierwotną opinię. Nie zmienia ona wniosków, które wynikają z akt sprawy. Odnoszę wrażenie, że biegły Krzemiński obalił wszystkie teorie głoszone przez obronę Sebastiana M. Myślę, że czeka nas mocne wystąpienie. Biegły w pełni obroni swoją argumentację. Rozwieje wątpliwości obrony - tłumaczy o2.pl mec. Kowalski.
W opinii pełnomocnika rodziny ofiar biegły może pogrążyć Sebastiana M.
Nie ma dla mnie żadnego punktu, który mógłby wywrócić tę opinię. Spodziewam się, że biegły dopowie i wyjaśni słownie wszystkie elementy swojej oceny. Odpowie na pytania sądu czy stron postępowania. Mnie ta opinia w pełni przekonuje - mówi mec. Kowalski w rozmowie z o2.pl.
Proces Sebastiana M. zbliża się do końca? Został jeden element układanki
Z naszych ustaleń wynika, że strony przygotowują się do zakończenia postępowania. Faktycznie został już tylko jeden element tej układanki. To opinia uzupełniająca zespołu biegłych w sprawie rekonstrukcji wypadku Sebastiana M.
Jeżeli ta opinia będzie, będziemy mogli odpowiedzieć na pytanie, czy jest to końcówka procesu. Postępowanie dowodowe zbliża się faktycznie do końca - tłumaczy mec. Łukasz Kowalski.
Przypomnijmy, że w wypadku na autostradzie A1 (na wysokości Piotrkowa Trybunalskiego) we wrześniu 2023 r. zginęła trzyosobowa rodzina. Jak wynika z ustaleń prokuratury, rodzice i niespełna pięcioletnie dziecko jechali osobową Kią, gdy uderzyło w nie BMW prowadzone przez Sebastiana M. Według biegłych, M. poruszał się wtedy z prędkością ponad 320 km/h. W wyniku zderzenia Kia stanęła w płomieniach. Ofiary spłonęły żywcem.
M. po wypadku nie został zatrzymany przez służby. Zdążył wyjechać do Niemiec, skąd drogą lądową udał się do Turcji i wyleciał do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Aby sprowadzić go do Polski, konieczna była skomplikowana procedura ekstradycyjna. Ostatecznie Sebastian M. wrócił do kraju w maju 2026 r. Przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim stanął we wrześniu 2025 r.
Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym Sebastianowi M. grozi do 8 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna przebywa w areszcie śledczym w Piotrkowie Trybunalskim.