To czarny dzień na światowych parkietach. Od rana (7 kwietnia) indeksy spółek na giełdach całego świata pikują. "Czerwony poniedziałek" dotknął m.in. firmy w Stanach Zjednoczonych, Chinach, a także spółki w Unii Europejskiej (także w Polsce).
Duży spadek zanotowały też spółki rosyjskie. Na moskiewskiej giełdzie dominował czerwony kolor. To jednak niejedyny problem dla gospodarki Rosji. Wraz ze spadkami na giełdzie, znacznie spadła cena rosyjskiej ropy naftowej.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Poranne pasmo Wirtualnej Polski, wydanie 03.04
Bloomberg podaje, że stawka za baryłkę to dziś ok. 50 dolarów. To najniższy wynik w 2025 roku i najniższy od 21 miesięcy. Tak nagły spadek będzie miał duże konsekwencje dla budżetu Rosji.
Rosja będzie musiała ograniczyć ataki na Ukrainę? To efekt spadku cen ropy
Według ekspertów Bloomberga, Kreml zostanie postawiony pod ścianą. Aby spiąć wydatki budżetowe, władze w Moskwie muszą ograniczyć środki na wojsko. To może oznaczać, że nie dojdzie do planowanego zwiększenia funduszy przeznaczonych na wojnę z Ukrainą.
Eksperci wskazują, że dla zbilansowania budżetu, baryłka rosyjskiej ropy powinna kosztować ok. 60 dolarów. To oznacza, że straty będą znaczne i trudno będzie je załatać.
Krach giełdowy i spadek cen ropy to efekt ceł, które wprowadziła administracja rządu Donalda Trumpa. Amerykański polityk nałożył cła na produkty m.in. z Chin, Szwajcarii i Unii Europejskiej. Rosja nie została dotknięta cłami, ale i tak decyzja Trumpa znacznie odbiła się na tamtejszej gospodarce.