Po ataku na parę młodych obywateli Ukrainy we Wrocławiu Adam C. i Tomasz M. usłyszeli zarzuty. Dotyczą one pobicia i stosowania przemocy z powodu przynależności narodowej, co jednocześnie zakwalifikowano jako czyn chuligański.
Pierwszy z wymienionych, czyli Adam C. ps. "Cycu", zawodnik organizacji GROMDA, popełnił przestępstwo w warunkach recydywy, dlatego grozi mu kara do 7 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Tomasz M. za te same zarzuty może trafić za kratki na 5 lat.
Adam C. płakał? Policja komentuje
Wiadomo, że Adam C. próbował opuścić Wrocław, zanim został schwytany przez policję. Pojawiły się też nieoficjalne plotki, jakoby miał płakać podczas zatrzymania. - Nie posiadam takich informacji. Nie mam również informacji, aby zatrzymany stawiał opór. Nadal trwają poszukiwania trzeciego sprawcy - mówi o2.pl podkom. Aleksandra Freus z wrocławskiej policji.
Prokurator Jakub Dłubacz zapytany również o tę kwestię odpowiedział, że "wie o takim wątku jedynie z przekazów medialnych". Rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu dodał, że Adam C. odmówił składania wyjaśnień. Z kolei Tomasz M. zgłosił się na policję poprzez adwokata. Mężczyzna złożył wyjaśnienia.
- Prawdopodobnie ze względu na różnicę między wersją podawaną przez zatrzymanego, a ustaleniami śledczych, prokurator zadecydował o przekazaniu do sądu wniosku o tymczasowy areszt z obawy o matactwo - przekazał o2.pl prok. Dłubacz. Obaj zatrzymani nie przyznają się jednak do winy.
Atak we Wrocławiu. Matka pokrzywdzonej zabrała głos
Przypomnijmy, że ofiarami ataku we Wrocławiu byli Anastazja i jej chłopak Paweł. Mama pokrzywdzonej kobiety rozmawiała z nami na temat zdarzenia.
- Anastazja czuje się okropnie. Powiem szczerze, że jak zobaczyłam dziś jej twarz podczas rozmowy na kamerce, to aż się wystraszyłam - mówiła o2.pl Karina Kitsai, mama 20-letniej dziewczyny, która od 10 lat mieszka w Polsce.