Ksiądz zastrasza parafian? Grozi drogą prawną. Chcą jego zawieszenia

Parafianie z Krakowa pisali skargi na proboszcza, który - ich zdaniem - prowadził wspólnotę w sposób "autorytarny". Duchowny miał m.in. cały czas domagać się pieniędzy, a nawet pożyczyć parafii środki ze swoich funduszy na wysoki procent. Teraz parafianie skarżą się, że duchowny straszy ich konsekwencjami prawnymi za pisane skargi. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" wierni przyznają, że zaczynają się bać.

Kapłan z Krakowa straszy wiernych konsekwencjami prawnymi za donosyKapłan z Krakowa straszy wiernych konsekwencjami prawnymi za donosy
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Ilustracyjne | Julian Kumar / Godong
Marcin Lewicki

Sprawę duchownego z osiedla Podwawelskiego w Krakowie opisała "Gazeta Wyborcza". Proboszcz parafii Matki Boskiej Fatimskiej miał m.in. wejść w otwarty konflikt z organistą (który zarzuca księdzu mobbing) i zniechęcić do siebie wiernych. Zdaniem parafian, we wspólnocie dochodziło do "autorytaryzmu".

Co wierni zarzucają duchownemu? Wywoływanie konfliktów i awantur, krzyki na pracowników parafii, nacisk na pieniądze. Proboszcz miał m.in. zamknąć wikarego w zakrystii i zwolnić organistę, gdy ten domagał się wypłaty zaległego wynagrodzenia.

Nie chodzę już do tego kościoła. Nie podobało mi się, że ksiądz ciągle wołał o pieniądze. Z ambony ogłaszał, ile trzeba dać na wypominki. Kiedyś z ambony powiedział, że dać pięć złotych na ofiarę to wstyd. Wtedy ja zaczęłam się wstydzić za niego - mówi "Gazecie Wyborczej" jedna z parafianek.

Z informacji "Gazety Wyborczej" wynika, że duchowny miał również doprowadzić do nieprawidłowości finansowych, którymi zajmuje się urząd skarbowy. Proboszcz miał pożyczać pieniądze (208 tys. zł) wspólnocie z własnych środków, domagając się zwrotu wraz z nieregularnymi kosztami obsługi zadłużenia. Innymi słowy: miał zarabiać na pożyczce dla parafii.

Parafianie twierdzą, że proboszcz jest despotyczny i podejrzliwy. Domagają się jego usunięcia. Pisali skargi do kurii. To spotkało się z reakcją proboszcza.

We wszystkich podnoszonych kwestiach pozostaję do dyspozycji zarówno władz kościelnych, jak i cywilnych (...), oczekując rzetelnego wyjaśnienia i publicznego opisania prawdy o zdarzeniach. Bardzo bolesny jest dla mnie fakt, w kontekście spędzonych w parafii lat, że niektóre media podały stwierdzenie, że parafianie oczekują odejścia proboszcza (...). Dziękując za wyrazy wsparcia, proszę życzliwych parafian o modlitwę, abym umiał się odnaleźć w tej trudnej dla mnie sytuacji, zawierzając sprawiedliwe rozwiązanie samemu Bogu - powiedział na jednym z kazań proboszcz, cytowany przez "Wyborczą".

Dodał, że wystąpi na drogę prawną przeciwko sygnalistom z parafii.

Mając poczucie głębokiej niesprawiedliwości podanej w pomówieniach i oszczerstwach, poważnie biorę pod uwagę wystąpienie na drogę prawną w celu ochrony dóbr osobistych i odzyskania mojego dobrego imienia - powiedział duchowny.

"Gazeta Wyborcza" podaje, że parafianie obawiają się zemsty duchownego. Pytają też, czy to próba ich zastraszenia. Dziennikarze "Wyborczej" przesłali pytania w tej sprawie do krakowskiej kurii. Odpowiedzi nie otrzymali. Z kolei proboszcz parafii Matki Boskiej Fatimskiej odmówił dziennikarzom rozmowy.

Wybrane dla Ciebie