Licealista z Łodzi wywołał skandal. "Czy polskie szkoły uczą nienawiści do Żydów?"
Na profilu jednego z izraelskich twórców na Instagramie w styczniu ukazało się nagranie zatytułowane "Czy polskie szkoły uczą nienawiści do Żydów?". Twórca rozmawiał z polskim licealistą, który stwierdził m.in., że "podziwia Adolfa Hitlera". W sieci wybuchła burza. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" do sprawy odniosła się łódzka szkoła oraz kuratorium.
Jak opisuje "Gazeta Wyborcza", bulwersujące nagranie zatytułowane "Czy polskie szkoły uczą nienawiści do Żydów?" zostało obejrzane przez setki tysięcy osób. Opublikowano je 19 stycznia na instagramowym profilu twórcy z Izraela.
Podczas nagrania właściciel profilu rozmawia (w j. angielskim) z licealistą z Łodzi. Nastolatek przywitał się z mężczyzną, hajlując. Następnie zapytał, czy jego rozmówca jest Żydem. - Myślisz, że to było 6 milionów, czy dwa tysiące? - dopytywał prowokacyjnie.
Podczas rozmowy padają szokujące słowa na temat Żydów. Jak czytamy, nastolatek przyznaje m.in., że "gdyby spotkał Żyda na ulicy, a byłaby to osoba od niego mniejsza, brutalnie by ją pobił i zgwałcił".
Na pytanie: "Czy tego uczy was polska szkoła?", odpowiada: "Tak, ku****ko nienawidzimy Żydów. Tego nas uczą" - opisuje "Wyborcza".
W dalszej części nagrania licealista stwierdza m.in., że jest antysemitą i nazistą, podziwia Hitlera i chciałby jego powrotu.
Czy tego uczą polskie szkoły? Jeśli uczeń mówi, że kocha Adolfa Hitlera i wzywa do przemocy przeciwko Żydom, problem wykracza poza jedną osobę. Nienawiści bardzo łatwo się nauczyć. A ktoś powinien wyjaśnić, skąd wzięła się ta konkretna - komentuje twórca nagrania, cyt. przez "Wyborczą".
Odpowiedź szkoły i kuratorium
Wspomniany uczeń uczęszcza do Liceum Ogólnokształcącego Stowarzyszenia Oświatowego im. Jolanty i Jana Misiaków. To prywatna szkoła.
O sytuacji dowiedziałam się od razu, w nocy po opublikowaniu filmu dostałam pierwsze informacje. Od razu podjęliśmy kroki, powiadomiliśmy odpowiednie służby, policję, prokuraturę, Wydział Edukacji Urzędu Miasta Łodzi i kuratorium - zapewniła w rozmowie z "Wyborczą" Lidia Durys, dyrektorka szkoły, podkreślając, że placówka stanowczo odcina się od takich zachowań.
- To młody człowiek, zrobił ogromną głupotę, za którą przepraszał. Konsekwencje na pewno będą długie i uciążliwe - przekonuje Durys.
Anna Skopińska z łódzkiego Kuratorium Oświaty potwierdziła "Wyborczej", że kuratorium zna tę sprawę. - Jesteśmy w trakcie przygotowywania odpowiedzi, mamy na to 30 dni - zaznaczyła.
Obecnie w tej sprawie prowadzone jest śledztwo w prokuraturze i sądzie dla nieletnich.