Po Facebooku niesie się nagranie ukazujące sobotni incydent w Tatrach. "Spokojna sytuacja w ciągu zaledwie kilku sekund zmieniła się w naprawdę niebezpieczny moment. Dwa konie podczas postoju nagle się spłoszyły, odłączyły się od fasiągu i ruszyły drogą, na której znajdowali się turyści" - zrelacjonowano.
Najważniejsze, że mimo groźnie wyglądającej sytuacji nikomu nic się nie stało, a konie również nie odniosły żadnych obrażeń - czytamy w dalszej części wpisu.
Materiał wywołał spore zainteresowanie ze strony internautów. W 45 minut wyświetlono go ponad 50 tys. razy. Pojawiły się też liczne komentarze.
Oświadczenie ws. incydentu. "Gdy głośno trzasnęły drzwi od toalety"
Na facebookowym profilu stowarzyszenia przewoźników do Morskiego Oka już w sobotę pojawiło się oświadczenie odnośnie do tego zdarzenia. Poniżej jego treść:
"Dzisiaj przy Wodogrzmotach Mickiewicza doszło do zdarzenia z udziałem dwóch naszych koni – Riko i Rubina.
Podczas postoju konie spłoszyły się w momencie, gdy głośno trzasnęły drzwi od toalety. W wyniku spłoszenia doszło do odłączenia koni od fasiągu. Riko i Rubin, znając trasę do Włosienicy, ruszyli właśnie w tym kierunku. Po około 150 metrach uspokoili się i zatrzymali.
Jeden z turystów, który zachował się wyjątkowo odpowiedzialnie pomógł następnie sprowadzić konie z powrotem.
Najważniejsza informacja jest taka, że nikomu nic się nie stało. Ani turyści, ani fiakier, ani konie nie odnieśli żadnych obrażeń. Riko i Rubin są cali i bezpieczni.
Chcemy jednocześnie zwrócić uwagę na okoliczności dzisiejszego zdarzenia. Od początku funkcjonowania skróconej trasy wskazujemy, że miejsce postoju przy Wodogrzmotach Mickiewicza jest niewielkie i wcześniej nie było miejscem, w którym nasze konie przez dłuższy czas oczekiwały na pasażerów.
Dzisiejsza sytuacja pokazała kolejny praktyczny aspekt funkcjonowania tego miejsca. Nagły, głośny trzask drzwi od toalety wystarczył, aby stojące konie się spłoszyły.
Na szczęście Riko i Rubin dobrze znają trasę, którą przez lata pokonywały w kierunku Włosienicy. Po krótkim odcinku uspokoiły się i zatrzymały, a cała sytuacja zakończyła się bez jakichkolwiek obrażeń ludzi i zwierząt.
To zdarzenie powinno zostać potraktowane jako kolejny praktyczny wniosek dotyczący organizacji postoju koni przy Wodogrzmotach Mickiewicza.
Bezpieczeństwo ludzi i koni jest dla nas najważniejsze. Właśnie dlatego doświadczenia z funkcjonowania tego miejsca powinny być dokładnie analizowane i uwzględniane przy podejmowaniu dalszych decyzji dotyczących organizacji transportu.
Dziękujemy odpowiedzialnemu turyście, który pomógł sprowadzić Riko i Rubina, oraz wszystkim osobom, które zachowały spokój podczas zdarzenia" - napisano.