Ma ciocię w Iranie. Rozmawiały o poranku. Padły ważne słowa
Reyhane, Iranka żyjąca w Polsce, w sobotni poranek skontaktowała się z ciocią mieszkającą w Iranie. Co usłyszała? - Poczekamy, aż te ataki osłabią reżim, a potem wyjdziemy na ulice, żeby odzyskać nasz dom - zapowiedziała kobieta, której słowa przytacza "Fakt".
Po atakach Izraela i USA zapadła decyzja o zamknięciu szkół w Iranie. Poza tym wielu Irańczyków nie poszło do pracy.
Niestety nie dostali żadnych instrukcji, jak się zachować w tej sytuacji, nie ma schronów i nie stać ich na zakup większej ilości jedzenia - przekazała "Faktowi" Reyhane (znana w sieci jako "Perska w Polsce").
Następnie ujawniła, że w sobotni poranek zdołała skontaktować się z ciocią, która mieszka w Iranie.
Powiedziała jedną ważną rzecz: "Poczekamy, aż te ataki osłabią reżim, a potem wyjdziemy na ulice, żeby odzyskać nasz dom" - zrelacjonowała.
"Nie są w stanie"
Jednocześnie zwróciła uwagę na to, że wielu Irańczyków w obecnej sytuacji dostrzega jedyną szansę na osłabienie władzy i odzyskanie kraju.
Bez pomocy z zewnątrz nieuzbrojeni ludzie nie są w stanie przeciwstawić się uzbrojonemu reżimowi. Wojna między narodem a reżimem islamskim zabiła więcej cywilów niż jakakolwiek inna wojna - oceniła podczas rozmowy z tabloidem.
Stwierdziła ponadto, że interesy prezydenta Donalda Trumpa i wielu Irańczyków są zbieżne. Wskazała tutaj na chęć obalenia Islamskiej Republiki.