Polak zaginął w Niemczech. Nocą dodał serię wpisów. Niepokojące
Trwają poszukiwania 37-letniego Łukasza Mądrego, który zaginął w nocy z 26 na 27 maja w niemieckim Karstädt. Jak podaje "Fakt", bliscy wskazują na serię niepokojących sygnałów z ostatnich godzin przed jego zniknięciem. W sieci opublikował kilka pełnych żalu postów i przepadł.
Najważniejsze informacje
- Łukasz Mądry wyszedł nocą z miejsca zamieszkania w Karstädt i od tamtej pory nie skontaktował się z rodziną ani znajomymi.
- Znajomi mówią o nocnych telefonach, wpisie w mediach społecznościowych i niepokojącym zachowaniu tuż przed zniknięciem.
- Poszukiwania prowadzą niemieckie służby, policja z Kołobrzegu oraz grupa 11 osób, która przyjechała z Polski.
Łukasz Mądry od ok. trzech lat pracował w Niemczech jako spawacz blach i mieszkał w lokum wynajętym przez pracodawcę w Karstädt. Zwykle wracał na weekendy do rodzinnego Rymania (woj. zachodniopomorskie), ale tym razem do domu nie dotarł. Zaginięcie zgłoszono niemieckiej policji, a w sprawę włączyli się też policjanci z Kołobrzegu.
Co działo się w noc zaginięcia w Karstädt
Z relacji znajomych wynika, że jeszcze w nocy z 26 na 27 maja Łukasz próbował kontaktować się z kolegami.
Dzwonił do mnie i do innych kolegów około drugiej w nocy. Spałem, dopiero później zobaczyłem te połączenia, oddzwaniałem, ale już nie było kontaktu - opowiada "Faktowi" jego znajomy Krzysztof Borek, który bierze udział w poszukiwaniach w Niemczech.
W tamtym czasie na profilu społecznościowym zaginionego pojawił się też wpis, który dodatkowo zaniepokoił bliskich: "Tacy z Was znajomi... Naprawdę, jak człowiek potrzebuje pomocy, to nikogo nie ma". Rodzina podkreśla, że 37-latek był w trudnym momencie życia i przechodził przez rozwód, który miał zakończyć się latem.
Relacje kolegów i sygnały przed wyjazdem z Polski
Znajomi twierdzą, że ok. godz. trzeciej nad ranem Łukasz miał pojawić się u współlokatorów w Karstädt.
Miał dziwne spojrzenie, zachowywał się niespokojnie. Mówił, że słyszy jakieś dzieci jeżdżące na rolkach w swoim pokoju - relacjonuje jego kolega.
Niepokój wzbudziło też zachowanie Łukasza jeszcze przed wyjazdem z Polski. Bliscy przekazują, że po raz pierwszy zostawił kluczyki do swojego samochodu w kuchni u rodziców. - Nigdy wcześniej tego nie robił. Zawsze miał je przy sobie - mówią "Faktowi" koledzy zaginionego.
Poszukiwania w Niemczech i apel o kontakt
Znajomi Łukasza oceniają, że początkowe działania niemieckich policjantów były niewystarczające, a bliscy zabiegali m.in. o użycie psa tropiącego, jednak mieli usłyszeć, że było już na to za późno. Wobec braku przełomu do Niemiec przyjechała grupa 11 osób z Polski i rozpoczęła poszukiwania na własną rękę w okolicy.
Ochotnicy przeszukują m.in. zabudowania gospodarcze, zarośla, okolice rzek, opuszczone obiekty i miejsca, w których mężczyzna mógł się schronić. W działania zaangażował się także pracodawca Łukasza, który kontaktował się z niemieckimi służbami. Rodzina i znajomi proszą osoby, które mogły widzieć zaginionego lub mają informacje, o pilny kontakt z policją w Kołobrzegu pod nr tel. 47 784 65 12/511 lub z najbliższą jednostką policji.
Każda informacja może mieć znaczenie. Nawet najmniejszy ślad może pomóc ustalić, co się wydarzyło z Łukaszem - dodaje Krzysztof Borek.