Mama pięcioraczków odpowiada na zarzuty internautów. "Sprawdzają. Kontrolują"
Dominika Clarke, mama pięcioraczków, zmierzyła się z krytyką po opublikowaniu nagrania. Zareagowała na zarzuty dotyczące m.in. wizyt na grobie swojego synka.
Najważniejsze informacje
- Dominika Clarke odpowiada na krytykę jednej z internautek.
- Podkreśla, że pamięć o synu nosi w swoim sercu niezależnie od miejsca.
- Wyjaśnia, jak autyzm wpływa na jej życie w mediach społecznościowych.
Dominika Clarke, znana mama pięcioraczków, zmierzyła się z falą oskarżeń pod swoim adresem. Wszystko zaczęło się od wpisu krytykującego jej zachowanie po utracie jednego z dzieci. Internautka skrytykowała Clarke za brak wizyt na grobie synka, co wywołało szybko odpowiedź ze strony matki.
"Może należę do nielicznych, ale nie potrzebuję być na cmentarzu, żeby być matką mojego syna. Noszę go w sobie. Zawsze" - wyjaśniła Dominika Clarke na swoim profilu.
Dominika Clarke odniosła się także do pytań związanych z jej chorobą. Tłumaczy, że mimo autyzmu jest aktywna w mediach społecznościowych. Wskazuje, że media dają jej kontrolę i poczucie bezpieczeństwa, pozwalając na otwarte wyrażanie siebie oraz możliwość wyciszenia w razie potrzeby.
Clarke poruszyła również temat oskarżeń o ucieczkę z kraju i problemy, które miały z tego wynikać. Wyjaśniła, że mimo częstych kontroli ze strony instytucji, nigdy nie znaleziono niczego niepokojącego.
"Problemy zaczęły się wtedy, gdy odważyłam się żyć inaczej. Gdy wyszłam poza schemat. Od tamtej pory jesteśmy regularnie zgłaszani do różnych instytucji. Przychodzą. Sprawdzają. Kontrolują. I za każdym razem odchodzą, bo nie znajdują nic niepokojącego" - napisała.
Podkreślając swoje prawo do radości mimo straty, Dominika Clarke zaznaczyła, że każdy ma prawo przeżywać żałobę w sposób indywidualny. Nie zamierza rezygnować z życia pełnego szczęścia, mimo tragedii, którą przeszła.
Strata nie odbiera życia. A żałoba nie ma jednej, "właściwej' formy" - zakończyła.