Matka w kajdankach na pogrzebie syna. Znany adwokat zabrał głos

Pogrzeb czteromiesięcznego Oskara, na który jego matka została przyprowadzona w kajdankach, wywołał falę emocji. Śledztwo w sprawie śmierci dziecka trwa, a decyzje dotyczące konwojowania matki budzą kontrowersje. Głos w sprawie zabrał znany ze "Sprawy dla reportera" adwokat Piotr Kaszewiak.

.Matka w kajdankach na pogrzebie syna. Znany adwokat zabrał głos
Źródło zdjęć: © Instagram, x
Edyta Tomaszewska

Widok 22-letniej Magdaleny W., przyprowadzonej na pogrzeb synka w kajdankach, wzbudził wiele emocji. Kobieta, ubrana w strój więzienny, była eskortowana przez uzbrojonych strażników. Śledczy są w trakcie ustaleń przyczyny śmierci Oskarka, który zmarł zaledwie kilka dni po umieszczeniu go w rodzinie zastępczej.

Magdalena W. została zatrzymana w maju za oszustwo, a jej dzieci trafiły do rodzin zastępczych. Jak podała Służba Więzienna, decyzja o konwojowaniu matki w kajdankach była podyktowana względami bezpieczeństwa.

Kierując się koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa zarówno funkcjonariuszom, jak i osobom postronnym, podjęto decyzję o konwojowaniu osadzonej w odzieży skarbowej. Działanie to miało charakter profilaktyczny i było zgodne z procedurami dotyczącymi bezpieczeństwa konwoju - przekazała w komunikacie Służba Więzienna.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Pogrzeb w Bohonikach. Muzułmanie pochowali nienarodzone dziecko syryjskich migrantów

Znany ze "Sprawy dla reportera" adwokat Piotr Kaszewiak w rozmowie z "Faktem" tłumaczy, że skazany za zgodą dyrekcji może opuścić (nawet na 5 dni) zakład karny w przypadku rodzinnych tragedii. Zaznacza, że konwojowanie w kajdankach to najbardziej rygorystyczna forma, która powinna być stosowana z poszanowaniem godności skazanych.

- Decyzja co do formy opuszczenia zakładu karnego powinna odpowiadać zasadom humanitarnego traktowania skazanych oraz poszanowania ich godności - mówi w rozmowie z "Faktem" mec. Kaszewiak.

Możliwość opieki nad dzieckiem

Adwokat wyjaśnia, że skazane matki mogą ubiegać się o możliwość opieki nad dzieckiem w więzieniu. Wymaga to złożenia wniosku i spełnienia określonych warunków, w tym zgody ojca dziecka lub decyzji sądu opiekuńczego.

- Jeśli sąd takiej prośby nie uwzględni, skazanym na więzienie matkom umożliwia się sprawowanie bezpośredniej opieki nad dzieckiem. W tym celu przy zakładach karnych organizuje się domy matki i dziecka - tłumaczy adwokat.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
Awantura na pokładzie samolotu. Awaryjne lądowanie w Brukseli
Awantura na pokładzie samolotu. Awaryjne lądowanie w Brukseli
Policjanci interweniowali w domu zakonnic. Jest komentarz z policji
Policjanci interweniowali w domu zakonnic. Jest komentarz z policji
"Leśne randki". Aż rozbłysły im oczy. Leśnicy złapali na fotopułapce
"Leśne randki". Aż rozbłysły im oczy. Leśnicy złapali na fotopułapce
Dramat mieszkańców Gdańska. "Woda leje się z sufitu, po ścianach, z lamp"
Dramat mieszkańców Gdańska. "Woda leje się z sufitu, po ścianach, z lamp"
Takiej sytuacji nie było od 1886 r. Rekordowy spadek poziomu wody w Bałtyku
Takiej sytuacji nie było od 1886 r. Rekordowy spadek poziomu wody w Bałtyku
Poraniony i ledwo żywy. Ktoś skatował królika. Szukają oprawcy
Poraniony i ledwo żywy. Ktoś skatował królika. Szukają oprawcy
Największe zoo w Polsce nadal pozostaje zamknięte. Podano powód
Największe zoo w Polsce nadal pozostaje zamknięte. Podano powód
Epstein miał obsesję. Córka miss nazywała go "wujkiem". "Chciał ją poślubić"
Epstein miał obsesję. Córka miss nazywała go "wujkiem". "Chciał ją poślubić"
Ukradł tablicę rejestracyjną. Powiesił ją nad rodzinnymi zdjęciami
Ukradł tablicę rejestracyjną. Powiesił ją nad rodzinnymi zdjęciami
Aż zatrzymali samochód. W ogóle się nie boją. Już ponad 120 tys. odsłon
Aż zatrzymali samochód. W ogóle się nie boją. Już ponad 120 tys. odsłon
Policja odzyskała "głowę" rycerza. Zatrzymano też podejrzanych
Policja odzyskała "głowę" rycerza. Zatrzymano też podejrzanych
Nie wpuścił strażników miejskich do domu. Sprawa trafi do sądu
Nie wpuścił strażników miejskich do domu. Sprawa trafi do sądu