Miał dopiero 30 lat. Straszna śmierć pilota w Nowym Jorku
Jednym z pilotów, którzy zginęli w katastrofie samolotu na lotnisku LaGuardia w Nowym Jorku, jest 30-letni Antoine Forest z Kanady. Mężczyzna od lat marzył o lataniu i konsekwentnie rozwijał swoją karierę w lotnictwie.
Do wypadku doszło w niedzielę wieczorem, gdy samolot Air Canada uderzył w wóz strażacki, który znajdował się na pasie startowym. Pojazd jechał na pomoc innemu samolotowi. Sprawę badają amerykańskie służby, które mają ustalić dokładne przyczyny wypadku.
W katastrofie zginęli dwaj piloci. To jedyne ofiary śmiertelne zdarzenia. Drugi z nich nie został jeszcze oficjalnie zidentyfikowany - podaje "New York Post".
To byli dwaj młodzi mężczyźni na początku swoich karier, dlatego to ogromna tragedia, że dziś mówimy o ich stracie - powiedział administrator FAA Bryan Bedford podczas konferencji prasowej.
Na pokładzie znajdowało się około 70 osób. Około 40 trafiło do szpitala, jednak większość odniosła jedynie lekkie obrażenia.
Samolot uderzył w wóz strażacki. Antoine Forest nie żyje
Rodzina wspomina, że Forest, który zginął w koszmarnym zdarzeniu, od najmłodszych lat interesował się lotnictwem. Pierwszy raz pilotował samolot już w wieku 16 lat.
Aby zwiększyć swoje szanse zawodowe, uczył się języka angielskiego i regularnie uczestniczył w szkoleniach.
Linie lotnicze oraz organizacje branżowe podkreślają, że śmierć pilotów to ogromna strata i wyrażają współczucie rodzinom ofiar.