Mieszkańcy Grenlandii boją się Trumpa. "Traktuje nas jak nieruchomość"
Mieszkańcy Nuuk boją się, że prezydent Donald Trump chce przejąć Grenlandię. W stolicy tego rozległego terytorium, temat amerykańskich planów jest na ustach wszystkich, budząc obawy i niepewność.
Grenlandia pozostaje największą wyspą świata poza kontynentami i jest autonomicznym terytorium Danii. Mieszka tam ok. 57 tys. osób, a położenie oraz złoża surowców nadają jej strategiczne znaczenie. Według materiału źródłowego prezydent USA Donald Trump, od początku swojej drugiej kadencji w 2025 r., wielokrotnie mówił o konieczności przejęcia wyspy przez Stany Zjednoczone.
Stolica Grenlandii, Nuuk, budzi się dziś z dużymi obawami. Mieszkańcy często rozmawiają o Donaldzie Trumpie i jego słowach o przejęciu wyspy. Te doniesienia sprawiły, że wielu ludzi poczuło niepokój i niepewność co do przyszłości.
Podczas rozmów z dziennikarzami, lokalna mieszkanka Maliina Abelsen, która w latach 2009-2013 była ministrem finansów Grenlandii, otwarcie mówi o strachu, jaki wywołują obecne wydarzenia.
Grenlandia celem USA. Mocna reakcja Europy na plan Trumpa
Ludzie wszędzie o tym mówią. Nie mogą spać, są przerażeni i zaniepokojeni - wyjaśniła Abelsen, cytowana przez metro.co.uk. Eskalacja słowna w sprawie Grenlandii pojawiła się po tym, jak na początku roku USA zaatakowało Wenezuelę i aresztowało jej prezydenta.
Z kolei premier Danii, Mette Frederiksen, przestrzega przed lekceważeniem zamiarów Trumpa. Stephen Miller z Białego Domu zauważył, że nikt nie podejmie militarnego starcia z USA o przyszłość Grenlandii.
Geopolityczne interesy USA
Grenlandia, położona za kołem podbiegunowym, od dawna jest ważnym miejscem dla największych światowych mocarstw. Chodzi głównie o sprawy wojskowe. Stany Zjednoczone mają tam bazę obrony rakietowej i są zainteresowane wzmocnieniem swojej obecności między Oceanem Atlantyckim a Arktyką. Jest to coraz łatwiejsze, ponieważ zmiany klimatu sprawiają, że żegluga w tych rejonach staje się prostsza.
Zaniepokojona sytuacją Abelsen dodaje: - Myśleliśmy, że najgorsze mamy już za sobą. Mamy małą populację, zaledwie 57 tys. osób. Kiedy mamy do czynienia z zagrożeniami, przyjmujemy to poważnie.
W Grenlandii większość obywateli opowiada się za niepodległością od Danii, ale sprzeciwia się amerykańskiemu zwierzchnictwu. - Najbardziej przerażający jest fakt, że Trump traktuje nas jak nieruchomość do kupienia - mówi Abelsen.
Na rosnące nastroje antyamerykańskie zwraca uwagę także Patrick Abrahamsen, pilot helikoptera ratunkowego w Nuuk. Jego zdaniem społeczeństwo coraz bardziej się dzieli, podobnie jak w Wielkiej Brytanii po Brexicie. Dyskusję dodatkowo zaostrza lokalna partia Naleraq, która popiera współpracę ze Stanami Zjednoczonymi.
Wielu Grenlandczyków słucha opozycji względem Stanów, co dzieli społeczeństwo -podsumowuje Abrahamsen. Pomimo obaw o możliwy konflikt, mieszkańcy Nuuk nie planują opuszczać wyspy. Wręcz przeciwnie, są gotowi bronić swojego terytorium.
Mimo niepewności co do przyszłości, obawy dotyczą również losu rdzennych mieszkańców Innuitów. Przeszłość Alaski rodzi niepewność co do ich równości w takim układzie.
Na arenie międzynarodowej pojawiły się sprzeczne komunikaty. Szef MSZ Francji Jean-Noel Barrot relacjonował rozmowę z sekretarzem stanu USA Markiem Rubio. Według Barreta, Rubio wykluczył amerykańską inwazję na Grenlandię. Jednocześnie amerykański "Wall Street Journal" zauważył, że wcześniej rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt mówiła, iż działania militarne to zawsze jedna z dostępnych opcji.