"Musieliśmy uciekać". Student z Australii był na rynku w trakcie zamachu

Kacper Kulpicki
Australijczyk był świadkiem strzelaniny w Krakowie. Opowiedział o ucieczceAustralijczyk (na zdj.) był świadkiem strzelaniny w Krakowie. Opowiedział o ucieczce
Źródło zdjęć: © Jorge Lascar via Wikimedia Commons, australijska stacja Nine

Do zamachu na Rynku Głównym w Krakowie doszło w sobotę, 7 listopada. Wśród osób, które znajdowały się wówczas w pobliżu, był australijski student Luca Nava. W programie "Weekend Today" w stacji Nine opowiedział, co wydarzyło się na miejscu i jak wyglądała jego ucieczka. O kilka minut przed tragedią był również Jonny Daniels, 40-letni przewodnik wycieczek.

Do strzelaniny doszło około godz. 15. Napastnik przyjechał na Rynek Główny czarnym samochodem marki Subaru i otworzył ogień. Strzelał do przypadkowych osób. W wyniku ataku zginęło 6 osób, a kilkanaście zostało rannych. Sprawca, 24-letni Michał O., został postrzelony przez policjanta i trafił do szpitala.

W czasie zdarzenia Luca Nava, który mieszka w Krakowie, zwiedzał centrum miasta wraz ze współlokatorem, Taylorem Dorfmeisterem. Początkowo nie zdawał sobie sprawy z panującego tam zagrożenia.

Nie sądzę, żebyśmy na początku zdali sobie sprawę, że to strzały. Nigdy przecież nie spodziewasz się, że je usłyszysz. Myślałem, że to fajerwerki albo że ktoś czymś uderza. Strzały nie ustawały. Wtedy musieliśmy zacząć uciekać. Po prostu pobiegliśmy ulicą – relacjonował w programie "Weekend Today".

Kraków. Przewodnik z grupą opuścił rynek 5 minut przed zamachem

Niewiele zabrakło również, by w samym centrum wydarzeń znalazła się grupa turystów prowadzona przez Jonny'ego Danielsa. 40-letni mieszkaniec Londynu organizuje wycieczki edukacyjne poświęcone historii Holokaustu. W sobotę oprowadzał po Krakowie 30-osobową grupę obcokrajowców.

Turyści opuścili Rynek Główny zaledwie 5 minut przed rozpoczęciem strzelaniny. Zmierzali wówczas w kierunku dzielnicy Kazimierz. Przewodnik przyznał, że niewielka różnica czasu zadecydowała o ich bezpieczeństwie.

Mieliśmy ogromne szczęście. Gdybyśmy zostali tam jeszcze trochę dłużej, również zostalibyśmy wciągnięci w to zdarzenie. Niektórzy z nas z pewnością zostaliby postrzeleni – komentował, cytowany przez "Daily Mail".

Motywy działania sprawcy na razie nie są znane. Z wstępnych ustaleń przekazanych mediom przez szefa MSWiA, Marcina Kierwińskiego, wynika że 24-letni Michał O. miał skrajnie prawicowe poglądy.

Wybrane dla Ciebie