Nauczycielka miała wyrzucić krzyż do kosza. Szokujące doniesienia
Do skandalicznego zdarzenia miało dojść w Szkole Podstawowej w Kielnie na Pomorzu. Nauczycielka - jak wynika z relacji rodziców i uczniów - miała zdjąć ze ściany szkolnej sali krzyż i wyrzucić go do kosza. Sprawą zajmie się prokuratura.
"Dziennik Bałtycki" donosi, że do incydentu miało dojść przed przerwą świąteczną - 15 grudnia 2025 roku. W trakcie zajęć z uczniami siódmej klasy nauczycielka miała zażądać zdjęcia krzyża wiszącego na ścianie sali lekcyjnej. Uczniowie podobno odmówili wykonania tego polecenia.
Brutalne zabójstwo w Warszawie. Wstrząsające szczegóły
Wówczas - jak relacjonują oburzeni rodzice - nauczycielka miała sama zerwać krzyż i wyrzucić go do kosza na śmieci. Jednocześnie rzekomo w wulgarny sposób komentowała symbol religijny.
Doniesienie w sprawie takiego zdarzenia trafiło do Prokuratury Rejonowej w Wejherowie.
Można z niego wyczytać, że nauczycielka notorycznie zdejmowała krzyż ze ściany, a uczniowie z powrotem go tam wieszali. W ocenie autorów doniesienia, zdarzenie budzi szczególne zdziwienie i sprzeciw, zwłaszcza wobec braku natychmiastowej reakcji dyrekcji. Dokument do wiadomości miał trafić także do kuratorium czy wójta gminy Szemud - podaje "Dziennik Bałtycki".
"Złożyłem zawiadomienie do prokuratury"
Do mediów społecznościowych trafiło pismo od rodziców, które jest datowane na 17 grudnia. Tymczasem wójt gminy Szemud Ryszard Kalkowski twierdzi, że oficjalnie o sprawie nic nie wiedział. "Dziennikowi Bałtyckiemu" powiedział, że od 4 stycznia jest bombardowany telefonami i wizytami posłów. 5 stycznia odwiedzili go natomiast rodzice jednego z uczniów.
Dzisiaj w związku z informacjami pojawiającymi się w przestrzeni medialnej oraz informacjami uzyskanymi od pani dyrektor, złożyłem zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. W dniu dzisiejszym do urzędu wpłynęło też pismo od rodziców. To jest dziwna sytuacja. Nikt, nic nie wiedział oficjalnie. Były jakieś plotki, ale żaden wniosek czy oficjalne pismo w tej sprawie wcześniej nie dotarło do mnie - przekazał w poniedziałek.
Dziennik nieoficjalnie ustalił, że dyrektorka podstawówki o sprawie dowiedziała się od innych nauczycieli. 5 stycznia - w trybie pilnym - miała zostać zwołana rada rodziców.
Sprawa nie jest zamiatana pod dywan. Czekamy na rozstrzygnięcie prokuratury. Eskalowanie hejtem jest niepotrzebne (...) - zaznaczyła w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim" sołtys Kielna Katarzyna Trzeciak-Bilska.
Ona również spotkała się z rodzicami i dyrekcją szkoły.