Najważniejsze informacje
- Historycy wskazują, że źródła z epoki nie potwierdzają istnienia wilczych dołów pod Grunwaldem.
- Według Muzeum Bitwy pod Grunwaldem starcie było bitwą konną, bez udziału piechoty.
- W sobotniej rekonstrukcji na Polach Grunwaldu weźmie udział 1,3 tys. rekonstruktorów.
Coroczna rekonstrukcja na Polach Grunwaldu pokazuje, że temat wciąż przyciąga tłumy. Jak podaje PAP, inscenizacja odbędzie się w sobotę, 18 lipca. Na pole walki wyjdzie 1,3 tys. rekonstruktorów, a widowisko ma oglądać kilkadziesiąt tys. widzów zainteresowanych średniowieczem.
Zainteresowanie epoką idzie w parze z powtarzaniem błędnych przekonań. Anna Zielińska, autorka książki "Historyczne bzdury o średniowieczu. Jak naprawdę żyło się w czasach dam i rycerzy", mówiła PAP, że podobne uproszczenia dotyczą także Grunwaldu i utrwalają obraz niezgodny ze źródłami.
Nieznana strona inscenizacji bitwy pod Grunwaldem. "Ubierają się jak baletnice"
Jedną z większych bzdur utrwalonych przez film Aleksandra Forda "Krzyżacy" są słynne wilcze doły, które tutaj podobno Krzyżacy mieli wykopać, by wpadło w nie wojsko polskie czy litewskie. Na istnienie tych dołów nie mamy informacji w żadnych źródłach. Najwcześniejsze źródło, które mówi o wilczych dołach pod Grunwaldem, to jest dopiero XVI-wieczna Kronika Bychowca. Bliższe bitwie kroniki, jak napisana kilka miesięcy po bitwie "Kronika konfliktu..." czy kronika Jana Długosza, którego ojciec brał udział w bitwie, o dołach nie wspominają - powiedziała PAP Zielińska.
Zielińska zwróciła uwagę, że najwcześniejszy przekaz o takich dołach pojawia się dopiero w XVI-wiecznej Kronice Bychowca. To właśnie dlatego historycy odrzucają ten element jako późniejszy dodatek do opowieści o bitwie. W relacjach bliższych wydarzeniu nie ma potwierdzenia dla tej wersji.
Piechota i artyleria w bitwie pod Grunwaldem
Według Jarosława Maleckiego z Muzeum Bitwy pod Grunwaldem nie zgadza się także obraz starcia z udziałem piechoty. - Nie tylko wilczych dołów nie było pod Grunwaldem ale nie było w tej bitwie także i piechoty - powiedział PAP. Wyjaśnił, że była to bitwa konna, w której manewrowała lekka i ciężka jazda. - Piechota się objawiła ale przy oblężeniu Malborka. Tu, w Grunwaldzie jej nie było - dodał Malecki w rozmowie z PAP.
Mniej znany wątek dotyczy broni palnej. Pod Grunwald przyciągnięto armaty strzelające kamiennymi kulami i miały je obie strony. Malecki zaznaczył, że wojska Władysława Jagiełły prowadziły działa po odwrocie spod Kurzętnika, ale król nie użył ich w czasie samej bitwy, choć zachowały się informacje o dwóch kulach.
Artylerii użyli za to Krzyżacy, lecz była to broń bardzo prymitywna. - One robią huk i spadają. Według historyków chodziło zapewne o broń psychologiczną - mówił PAP Malecki, tłumacząc, że płoszyć mogły się konie obu stron. Sobotnia inscenizacja ma przebiegać według scenariusza opartego na kronice Jana Długosza.