Rosjanie atakują ochronę zdrowia. Lekarze bez Granic: to już schemat

Lekarze bez Granic alarmują, że rosyjskie wojska celowo atakują ochronę zdrowia w Ukrainie. Skutkiem jest coraz trudniejszy dostęp do leczenia blisko linii frontu - wskazuje PAP

Skutki rosyjskiego ataku na szpital w CharkowieSkutki rosyjskiego ataku na szpital w Charkowie
Źródło zdjęć: © Getty Images
Anna Wajs-Wiejacka

Najważniejsze informacje

  • Światowa Organizacja Zdrowia odnotowała 2 811 ataków na ochronę zdrowia w Ukrainie od lutego 2022 r. do końca 2025 r.
  • Lekarze bez Granic informują, że w tym czasie całkowicie zniszczono cztery szpitale, w których prowadzili działania.
  • Badanie wśród 187 cywilów pokazało wyraźny spadek dostępu do opieki medycznej w regionach przyfrontowych.

Według PAP nowy raport Lekarzy bez Granic opisuje powtarzający się wzorzec rosyjskich uderzeń w szpitale, karetki i personel medyczny w Ukrainie. Dane przywołane przez organizację pokazują skalę problemu: WHO zarejestrowała 2 811 takich ataków, a ukraińskie Ministerstwo Zdrowia mówi o ponad 2,5 tys. uszkodzonych lub zniszczonych placówek.

Sama organizacja także odczuła skutki tych działań. Od kwietnia 2022 r. do grudnia 2025 r. odnotowała ponad 20 ataków na placówki związane z jej misją. Cztery szpitale, w których pracowali jej medycy, przestały istnieć, a siedem baz karetek trzeba było opuścić. Zespół stracił też dostęp do ponad 80 wsi w sześciu regionach, gdzie działały mobilne kliniki.

Jeden z największych ataków Ukrainy od początku wojny. Jest nagranie

Ataki te są zbyt regularne, zbyt częste i zbyt precyzyjne, by można je było uznać za przypadkowe. To jest schemat, a za schematami kryje się zamierzony cel - powiedział cytowany przez organizację Robin Meldrum, szef misji Lekarzy bez Granic w Ukrainie.

Organizacja podkreśla, że celowe uderzenia w oznakowany personel i pojazdy medyczne mogą stanowić zbrodnię wojenną. W raporcie opisano także ataki typu "double-tap". To sytuacje, w których po pierwszym uderzeniu następuje kolejne, wymierzone w ratowników i osoby przybywające na miejsce. Lekarze bez Granic wskazują, że taki mechanizm sprawia, iż sama akcja ratunkowa staje się śmiertelnie niebezpieczna, a medycy muszą brać pod uwagę ryzyko następnego nalotu jeszcze przed rozpoczęciem pomocy.

Kryzys opieki zdrowotnej przy froncie

Skutki widać w dostępie do leczenia. Z badania przeprowadzonego przez Lekarzy bez Granic wśród 187 cywilów z obwodów mikołajowskiego, dnieprowskiego, chersońskiego i zaporoskiego wynika, że odsetek osób mających opiekę zdrowotną zawsze lub przez większość czasu spadł z 72 proc. przed eskalacją wojny do 35 proc. po jej wybuchu. Jednocześnie grupa mająca dostęp rzadko lub nigdy wzrosła z 7 proc. do 35 proc.

Organizacja zaznacza, że przerwy w leczeniu i opóźniony dostęp do lekarza zwiększają ryzyko śmierci także przy chorobach, które normalnie można kontrolować. Wymienia m.in. choroby układu krążenia, cukrzycę i padaczkę. Problem pogłębia brak kadr: w jednym ze wspieranych szpitali w Chersoniu liczba lekarzy zmniejszyła się o 66 proc. od 2022 r.

Apel do państw i ONZ

Lekarze bez Granic przypominają, że od przyjęcia rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ o ochronie personelu humanitarnego i medycznego minęło już dziesięć lat. "Organizacja apeluje do państw mających wpływ na Rosję o wykorzystanie tego wpływu i domaganie się zaprzestania ataków na placówki opieki zdrowotnej" - napisano w informacji. Medycy wzywają też Radę Bezpieczeństwa ONZ do śledztwa i publicznego potępienia takich uderzeń.

Wybrane dla Ciebie