Pierwsze zgłoszenia dotyczyły sytuacji, w której wynajmujący leżaki miał wyprosić z plaży dwoje emerytów z Zagrzebia, ponieważ nie chcieli skorzystać z płatnej oferty. Teraz do redakcji Morski HR odezwała się kolejna osoba, deklarując podobne doświadczenia.
Według relacji czytelnika serwisu, na plaży Crni Molo w Crikvenicy rodzina z dziećmi doświadczyła zastraszania ze strony osób obsługujących wynajem leżaków. Według zgłaszającego, wynajmujący wymagali usunięcia prywatnej leżanki, a ponadto grozili konsekwencjami za "przeszkadzanie pracownikom". Dzieci były przerażone całą sytuacją i prosiły o opuszczenie plaży. Zdarzenie miało miejsce w lipcu, jednak rodzina zdecydowała się nagłośnić sprawę po braku odpowiedzi ze strony władz miasta.
Oburzony sytuacją rodzic zwrócił się drogą mailową do miasta Crikvenica pytając o podstawy prawne do działań wynajmujących. Poprosił też o udostępnienie umowy koncesyjnej, która uprawniałaby najemców do zajmowania całej plaży. Do czasu publikacji tekstu rodzina nie otrzymała żadnej odpowiedzi od urzędników, co według nich skłoniło ich do opowiedzenia o incydencie mediom.
WIDEOTuryści na plażach przesadzają. "Nie zwracam uwagi, ponieważ się boję"
W przesłanej wiadomości podkreślono, że nawet jeśli koncesja pozwala na zajęcie całego terenu, nie daje to prawa do grożenia osobom, które z usług leżakowych nie korzystają.
W przesłanej korespondencji turysta podkreślił też wpływ sytuacji na dzieci.
Moje dzieci są teraz wystraszone. Prosiły żebyśmy poszli na inną plażę - informuje turysta.
Akcja usuwania pustych leżaków
Dwa tygodnie przed zgłoszonym incydentem na plażach Crikvenicy odbyła się akcja usuwania prywatnych leżaków. Zdaniem rodziny, działanie to nie dotyczyło jednak leżaków należących do wynajmujących, którzy – ich zdaniem – zdominowali teren przeznaczony dla plażowiczów. Prywatne sprzęty były usuwane przez miejskie służby, natomiast setki lub nawet tysiące leżaków udostępnianych komercyjnie pozostały nietknięte.