Najważniejsze informacje
- Dr Aleksandra Kolanek podkreśla, że nie ma podstaw, by mówić o "pladze żmij"; rośnie raczej liczba zgłoszeń i zdjęć w internecie.
- W ankietach zebrano dane o 540 hospitalizacjach po ukąszeniu żmii (1990-2023), a ostrożnie szacuje się ok. 1 tys. przypadków w skali kraju.
- W dokumentacji nie odnotowano przypadków śmiertelnych, a wiele ukąszeń to tzw. "suche" ukąszenia.
Latem, zwłaszcza w lipcu i sierpniu, węże łatwiej dostrzec na ścieżkach i polanach, bo wygrzewają się w słońcu. Dr Aleksandra Kolanek zwraca uwagę, że to element naturalnego cyklu aktywności żmii, a nie dowód na nagły wzrost liczebności. Dodatkowo dziś niemal każdy ma telefon z aparatem, więc pojedyncze spotkania szybciej trafiają do sieci.
Jak podaje PAP, herpetolożka ocenia, że określenie "plaga" nie pasuje do sytuacji w Polsce. Według niej nie obserwuje się nadzwyczajnego wzrostu populacji, a wręcz można mieć wrażenie odwrotne: liczebność żmij raczej spada. Wpływ ma na to działalność człowieka, przekształcanie środowiska oraz pośrednio zmiany klimatu.
Niebieska żmija. Nagranie z tym wężem natychmiast stało się hitem sieci
Nie powiedziałabym, że mamy do czynienia z plagą. W przypadku dzikich zwierząt takie określenie oznaczałoby nagły, nadzwyczajny wzrost liczebności populacji, a nic takiego nie obserwujemy. Raczej zwiększyła się liczba zgłoszeń i obserwacji żmij. To wynika z kilku powodów. Po pierwsze, żmije mają swój naturalny cykl aktywności. Zimują, a wiosną wychodzą z kryjówek, szukają partnerów do rozrodu i zaczynają intensywnie żerować. Wtedy rzeczywiście łatwiej je zauważyć. Latem, zwłaszcza w lipcu i sierpniu, są dobrze widoczne, bo jako zwierzęta zmiennocieplne często wygrzewają się na słońcu. Ciepło jest im niezbędne do funkcjonowania, między innymi do trawienia pokarmu - powiedziała ekspertka w rozmowie z PAP.
Ukąszenia żmii w Polsce: dane z lat 1990-2023
Dr Kolanek opisuje wyniki badań, które nawiązują do analiz prof. Zbigniewa Szyndlara z lat 70. i 80. Zespół rozesłał ankiety do ponad 2 tys. szpitali i placówek medycznych, pytając o przypadki ukąszeń z lat 1990-2023. W dostępnej dokumentacji znaleziono 540 przypadków hospitalizacji po ukąszeniu żmii, a ostrożny szacunek dla całego kraju to ok. 1 tys. przypadków w ponad trzy dekady.
W zebranych danych ponad trzy czwarte pacjentów było w dobrym stanie już w chwili przyjęcia. Większość osób wypisywano tego samego dnia, część zostawała na obserwacji dobę lub dwie, a dłuższe pobyty należały do rzadkości. W dokumentacji nie było przypadków śmiertelnych z powodu ukąszenia żmii zygzakowatej.
Jak rozpoznać żmiję i co robić przy spotkaniu?
Ekspertka zwraca uwagę, że w zgłoszeniach zdarzają się pomyłki, bo ludzie mylą żmiję zygzakowatą z innymi gatunkami. Najbardziej rozpoznawalną cechą typowo ubarwionej żmii ma być ciągły zygzak na grzbiecie, widoczny z bezpiecznej odległości. Najwięcej pomyłek dotyczy gniewosza plamistego, który ma ciemny wzór w postaci plam.
Trzeba jednak pamiętać o jednym wyjątku. Część żmij jest melanistyczna, czyli całkowicie czarna. W takim przypadku zygzak praktycznie zanika i staje się niewidoczny. Natomiast nie występują czarne, melanistyczne gniewosze. Bardzo rzadko, ale jednak zdarzają się czarne zaskrońce. Dlatego, jeżeli widzimy całkowicie czarnego węża i nie jesteśmy pewni, z jakim gatunkiem mamy do czynienia, najlepiej przyjąć najbezpieczniejsze założenie, że może to być żmija. Nie po to, żeby wpadać w panikę, tylko żeby zachować rozsądny dystans - wskazuje ekspertka.
Na wypadek sytuacji wyjątkowej, gdy wąż wejdzie do domu lub garażu, ekspertka radzi, by umożliwić mu samodzielne wejście do pojemnika i wynieść go na zewnątrz. Jeśli konieczny byłby kontakt bezpośredni, należy użyć grubych rękawic ochronnych. Jak podkreśla, w lesie czy na łące nie ma powodu, by dotykać jakiegokolwiek węża.
Żmija zygzakowata, jak wynika z rozmowy, najczęściej wybiera ucieczkę, a do ukąszenia dochodzi, gdy nie ma możliwości wycofania, wąż zostanie zaskoczony albo czuje się osaczony. Jej jad służy przede wszystkim do zdobywania pokarmu, a wyprodukowanie kolejnej porcji kosztuje energię, więc część ukąszeń bywa "sucha", bez wprowadzenia jadu do organizmu.