Do tragicznego zdarzenia doszło w miniony wtorek w prywatnej klinice w stanie Sinaloa w Meksyku. Jak poinformował lokalny dziennik "El Universal", 30-letnia twórczyni internetowa poddała się zabiegowi medycyny estetycznej, podczas którego wystąpiły nagłe komplikacje. Niestety, życia kobiety nie udało się uratować.
Dokładna przyczyna zgonu nie została jeszcze oficjalnie podana do wiadomości publicznej. Miejscowe władze i urzędnicy ds. zdrowia wszczęli już śledztwo, które ma na celu dokładne wyjaśnienie okoliczności tej tragedii.
"New York Post" zauważa, że Adriana García zgromadziła wokół siebie wierną społeczność – jej profile w mediach społecznościowych śledziło ponad 90 tysięcy osób. Śmierć influencerki potwierdziła marka Drop Shop, meksykańska sieć oferująca m.in. luksusową biżuterię i limitowane edycje sneakersów, z którą 30-latka blisko współpracowała.
Dziś żegnamy członkinię rodziny Drop Shop, czule wspominając jej wspaniały charakter, oddanie i chwile, które z nią dzieliliśmy - przekazała firma w poruszającym oświadczeniu.
Osierociła 6-letnią córkę
Śmierć kobiety to przede wszystkim ogromna tragedia dla jej rodziny. Adriana osierociła 6-letnią córkę, z którą jeszcze w zeszłym miesiącu opublikowała wspólne zdjęcie.
Ostatnie miesiące były dla Adriany Garcíi niezwykle trudne pod względem prywatnym. W kwietniu, gdy obchodziła swoje 30. urodziny, wyznała fanom, że czas, na który zawsze czekała z wielką ekscytacją, został przyćmiony przez śmierć dwóch niezwykle bliskich jej osób - ojca oraz dziadka.
Ostatni post na Instagramie influencerki pojawił się 1 lipca. Podzieliła się w nim niepublikowanymi wcześniej zdjęciami z ubiegłorocznych wakacji w kurorcie Los Cabos.